Ogłoszenie

Forum nieaktywne.

...ale może kogoś zainteresuje autorski blog jego twórcy: http://powidokisolipsysty.blogspot.com/

O co tu chodzi, czyli jak wytłumaczyć niewytłumaczalne. Wejdź, jeśli chcesz głębiej poznać (propagandę) forum. Uwaga! Silnie uzależnia!

Użytkowników prosi się o codzienne klikanie w toplisty (kliknij tutaj, aby zagłosować na wszystkie).

Wstępny nabór na mistrza (mistrzów?) gry!

#1 2012-02-20 21:18:23

 Mortal One

Administrator | Krewny i znajomy Królisia

25527614
Zarejestrowany: 2011-08-31
Posty: 458
WWW

Zajazd "Stoły i wądoły"

Budynek zajazdu, czarno-biały jak pieść barda, reprezentuje styl szachulcowy. Ogrodzony jest płotem; posiada też własną stajnię, a na jego podwórzu gęsto parkują wozy.

Zajazd cieszy się sporą sławą, gdyż na pobliskim odcinku traktu jest on jedynym tego typu przybytkiem. Należy do starej rodziny, wywodzącej się z gminu, lecz prowadzącej go od przeszło dwustu lat. Ponoć nocą po poddaszu przechadza się duch starej damy, nie dając spać zdrożonym wędrowcom aż do świtu. Lady Mistral, właścicielka, oferuje wiele temu, kto rozwiąże zagadkę zjawy...


Dura lex, sed lex.

Na imię mi Śmiertelnik, bo jest nas wielu.

Offline

 

#2 2012-09-03 20:22:11

 Vespera

Przewrotna osa | MG

Zarejestrowany: 2012-06-20
Posty: 155

Re: Zajazd "Stoły i wądoły"

- Jak się pospieszymy, to zdążymy jeszcze na tę część pieśni, w której wymieniają, kto pije – zasugerowałam niecierpliwie woźnicy, uprzejmie używając liczby mnogiej, choć nie ode mnie zależała prędkość jazdy. A szkoda, bo gdyby tak było, już dawno byśmy w środku grzali gardziele.
Wreszcie, gdy ten opieszały wóz zwolnił dostatecznie, wyskoczyłam z niego jak oparzona i nawet nie obejrzawszy się za siebie, pognałam niczym szyp najprzedniejszego łucznika ku drzwiom zajazdu. W sam raz, by swym wejściem zgrać się jeszcze z pieśnią wszystkich. A nuż uda się do tego załapać na darmowy kielich!


Jak się nie ma, co się lubi, to się kradnie, co popadnie.

Offline

 

#3 2012-09-03 21:22:06

 Mortal One

Administrator | Krewny i znajomy Królisia

25527614
Zarejestrowany: 2011-08-31
Posty: 458
WWW

Re: Zajazd "Stoły i wądoły"

Na kielich załapać Ci się nie udało. Załapałaś się za to na kilka zdziwionych, rzekłabyś nawet - nieprzyjaznych spojrzeń. Pieśń umilkła równie szybko, jak się zaczęła. A jej miejsce zajął szorstki, zapijaczony głos:

- Patrzcie no, kobita! Sama! I to w karczmie!

- Ba! Nawet dwie kobity! - zawtórował drugi, kiedy dołączyła do Cię Kathia.

- Sam jesteś: dwie kobity! Spiłeś się i tera widzisz podwójnie! - dodał złośliwie trzeci. Na to jednak czwarty:

- Nie, rzeczywiście dwie! Dobrze godo! Polać mu!

Kiedy polano drugiemu, dołączył się piąty:

- A to co, ta wąsata? W życiu takiej brzydkiej baby, hep, nie widziałem!

- Boś się w lustrze nie oglądał! - dogadał mu szósty i rychło zebrał gromkie brawa.

- Przestańcie się żreć, moczymordy! - uciszył zgraję siódmy. - Nie widzicie, iże ta wąsata chłopem jest? A więc baby nie same... nie ma co snuć zaraz podejrzeń! Co wy, Inkwizycja?

- Hola, nie zapędzajcie się tak! I wyplujcie lepiej to słowo, jeśli ino zamierzacie ją oczerniać! - przywołał resztę do rozsądku ósmy.

- Bardziej czarni, niż są, raczej nie będą! - zripostował zaraz szósty, widać obyty już w karczemnym humorze. Ponownie w gospodzie rozbrzmiały oklaski. Wyglądało jednak na to, iże to koniec przedstawienia... do czasu.

- Acz dwie baby i jeden chłop? Kto to widział! Ja wam mówię! One cosik podejrzane się wydają! Może to... czarownice?! - wrzasnął wściekle dziewiąty, a reszta zareagowała równie wściekłym sykiem. Rozległ się brzęk tłuczonego szkła. Ktoś przygotował sobie tulipana. Zrobiło się nieciekawie...


Dura lex, sed lex.

Na imię mi Śmiertelnik, bo jest nas wielu.

Offline

 

#4 2012-09-04 00:02:43

 Vespera

Przewrotna osa | MG

Zarejestrowany: 2012-06-20
Posty: 155

Re: Zajazd "Stoły i wądoły"

- A może okowita tak ci mózgownicę spustoszyła, iż już własnej rzyci od swej gęby nie rozróżniasz, kirusie chędożony?! – zakrzyknęłam wreszcie zezłoszczona, jako że w pierwszej chwili mowę mi odebrało wobec tak niespodzianej reakcji karczemnych moczygęb. – Szmatławe kalumnie! To już szczyt, by bogobojne obywatelki, co ledwo przekroczyły próg dźwierza, tak niesłusznie lżyło birbanckie tałatajstwo. Myśmy ino zdrożone podróżne, co do pono porządnej, bo wychwalonej karczmy zajechały, i jak nas tu witają? Miast kielichem z trunkiem, czarcim łajnem obrzucają! – wylewałam dalej furię, na facjacie piekląc się ani chybi równie mocno, co i w słowach.
Boć odechciało mi się już przeklętego Portac (choć wspomnianego kielicha naturalnie nie) z jego schludną tawerną, w której świętoszki posiadują i pilnują, by jeno stosowne według nich  persony do niej zachodziły. Na zarobek patrzcie, barańcze łby, a nie kościelne nakazy! Jakże daleko w tym zacofaniu było im do tiarrimskiego „Roztańczonego wisielca”!


Jak się nie ma, co się lubi, to się kradnie, co popadnie.

Offline

 

#5 2012-09-04 22:03:07

 Mortal One

Administrator | Krewny i znajomy Królisia

25527614
Zarejestrowany: 2011-08-31
Posty: 458
WWW

Re: Zajazd "Stoły i wądoły"

Co prawda, to prawda. Twe domysły potwierdził jakiś chudy, żylasty brodacz, co siedział przy ladzie:

- Zamilcz, wiedźmo! Ledwo żeś kozła w rzyć całowała, a już chcesz z nami, ludźmi porządnymi, w jednym szynku zasiadać?! Wyjdziesz zaraz albo... - w świetle żyrandola błysnęła stal majchra.

- Hola, hola! - rozległ się zaraz potem ostry, żeński głos. Należący do wysokiej, dumnej kobiety, co właśnie schodziła ze schodów prowadzących na piętro; unosiła przy tym poły swej czarnej sukni, by nie podeptać kosztownego materiału. No, no... to zapewne właścicielka.

- Te panny to specjalistki nie od czarnej magii, a od jej zwalczania! - zełgała jak z nut. Atoli... po co łgała? To niezbyt Cię w tej chwili interesowało. Ważne, iże zarówno nóż, jak i zrobiony przez kogoś tulipan zostały rychło schowane... widać owa pani miała tutaj posłuch. - Wybaczcie za mych gości... zazwyczaj widzą wszystko odwrotnie niż cza. I proszę za mną. Barman, przygotuj no kilka kieliszków i... - spojrzała na Ciebie. Widać mogłaś wybrać sobie trunek...

Jak by nie było, ta tajemnicza kobieta miała do Was jakiś interes. A jak był interes, to i zarobki...


Dura lex, sed lex.

Na imię mi Śmiertelnik, bo jest nas wielu.

Offline

 

#6 2012-09-05 00:01:43

 Vespera

Przewrotna osa | MG

Zarejestrowany: 2012-06-20
Posty: 155

Re: Zajazd "Stoły i wądoły"

Warunki w tej spelunie do tego stopnia niepewne, iż nie było co dziś świrować z mocniejszym trunkiem. Ech, przeklęty głos rozsądku…
- Suponuję, iż raczej nie ma co liczyć na dwójniak, łaskawa pani, toteż byle poślednie wino ukoi nasze spragnione gardła – odrzekłam, skłoniwszy się z rewerencją mej wybawicielce i zrazu podążając za nią. Ma się rozumieć, iż nie przeszkodziło mi to w rzuceniu tałatajstwu na odchodne pełnego satysfakcji spojrzenia „I co wy na to, kurwie syny?”, podszytego równie bezczelnym, acz bez wątpienia niezbyt życzliwym wyszczerzeniem zębów.


Jak się nie ma, co się lubi, to się kradnie, co popadnie.

Offline

 

#7 2012-09-05 19:20:04

 Mortal One

Administrator | Krewny i znajomy Królisia

25527614
Zarejestrowany: 2011-08-31
Posty: 458
WWW

Re: Zajazd "Stoły i wądoły"

Ci odpowiedzieli podobnymi grymasami.

- Dwójniak? WY możecie na niego liczyć - odrzekła niewiasta i posłała złośliwe spojrzenie ku gawiedzi, prowadząc Was następnie do alkierza. Chłop szedł za Wami, nie bardzo mając pojęcie, co się dzieje.

Drewniane ściany alkierza pokrywały trofea myśliwskie i inne równie swojskie klamoty, zaś w kominku naprzeciw okna huczał ogień. Pani tego przybytku wskazała Wam ławę przy stole, samemu zajmując miejsce naprzeciw. Zaraz też karczmarz przyszedł z dwójniakiem; rozstawił kamionkowe kubeczki, odkorkował pokiereszowaną (bo widać długo odkładaną na specjalną okazję) butelkę złocistego trunku, nalewając go Wam rychło. Poczułaś mocny, korzenny zapach.

Trunek parował, tak więc szynkarz musiał go uprzednio podgrzać. Wszak tak miód pitny smakuje najlepiej... Miła to też była odmiana po zimnym deszczu, wietrze i słocie. Za co jednak spotykały Was te przyjemności?...

- Sprawa jest. Wyglądacie mi obie - wskazała na Ciebie i Kathię - na takie, co w magicznych sprawkach obeznane. Zresztą... nie tylko mi, co pewnie zdążyłyście zauważyć. My zaś mamy ducha. Straszy tu odkąd pamiętam... jeśli znajdziecie sposób, by go przepędzić, sowicie wam to wynagrodzę.

I uszczknęła łyk rozgrzewającego trunku.


Dura lex, sed lex.

Na imię mi Śmiertelnik, bo jest nas wielu.

Offline

 

#8 2012-09-05 22:48:47

 Vespera

Przewrotna osa | MG

Zarejestrowany: 2012-06-20
Posty: 155

Re: Zajazd "Stoły i wądoły"

Cóż za awans społeczny! Z wyklętej parszywie przez tyleć ust co błota w Tiarrim szelmy ulicznej na personę obeznaną w sztuce tajemnej. Może czas zacząć dorabiać sobie jako wróżbitka?
Z dystynkcją długim haustem wlałam do gardła złocisty trunek, którego przyjemne i rozgrzewające mrowienie prędko dało o sobie znać, jednakowo zmarzniętemu ciału, co i kiełkującej idei.
Do licha, niegłupia myśl! Obaczymy te skrobiące szczury, co opoje za widziadła nocne biorą, Kathia wyrzuci nieco śmiecia z tego swojego kufra, a intrata z tejże szacherki trafi prosto do naszej kiesy.
- Niech i tak będzie, dostojna pani, aliści zapłata musi być zaiste godna wysiłku i ryzyka, z którego ani chybi takoż zdajesz sobie sprawę. I bynajmniej nie mówię tu jeno o zagrożeniu ze strony zjawy, lecz bardziej przyziemnym, a przy tym nieprzyjemnym. Mianowicie nierozumnym skierowaniu na nas atencji pewnej… - w porę ugryzłam się w język, by nie rzec świętej psiarni -  niezbyt skorej do zrozumienia instytucji.  Toteż naszym warunkiem jest twa całkowita dyskrecja.

Tak zakończywszy wyrażanie swego stanowiska, wreszcie uprzejmie spojrzałam na Kathię, coby nie poczuła się zupełnie niepotrzebna w przyjmowaniu tej oferty. Wszak to z czystej troski, by nie przemęczała się teraz zanadto, skoro o wiele bardziej będzie mi użyteczną później.


Jak się nie ma, co się lubi, to się kradnie, co popadnie.

Offline

 

#9 2012-09-06 22:25:28

 Mortal One

Administrator | Krewny i znajomy Królisia

25527614
Zarejestrowany: 2011-08-31
Posty: 458
WWW

Re: Zajazd "Stoły i wądoły"

Zaś Kathia, będąć pod jarzmem Twego wzroku, zawierciła się niespokojnie, aż ława zatrzeszczała. Dotąd nie uszczknęła ani łyczka z trunku. Cóż, w przeciwieństwie do furmana! Dopiero gdy usłyszałaś dzikie siorbanie, uświadomiłaś sobie, iże furman przyszedł tu za Wami.

- Spokojnie! Nikomu nic nie powiem... musiałbym być głupcem, coby nie wiedzieć, iże Inkwizycja kara na równi tych, na których się donosi, jak i samych donosicieli! - zapewnił Cię gorączkowo, gdy skierowałaś na niego oczy.

- Tyle że kamratka jest głównie od gadania. To ja tutaj zajmuję się... sztuką nad sztukami. Ona jest jeno moją uczennicą - odezwała się nagle słabym głosem Kathia. I nici z Twojego awansu społecznego! Choć trzeba było przyznać jej sporo racji... jakże bowiem się usprawiedliwisz, gdy Twa towarzyszka będzie miotała inkantacjami jak wojak wulgaryzmami, a Ty nawet słowa nie powiesz?...

- Rozumiem, rozumiem... teraz pewno będziecie chciały pozostać na kwaterze. Kiedy mogę się spodziewać rozpoczęcia... prac? - spytała twardo i rzeczowo nieznajoma.

- Może i dzisiaj! - odparła szybko przedmówczyni. - Tak, najlepiej będzie dzisiaj... szczerze mówiąc - trochę się nam spieszy.

I pociągnęła wreszcie z kamionkowego kubka.


Dura lex, sed lex.

Na imię mi Śmiertelnik, bo jest nas wielu.

Offline

 

#10 2012-09-08 13:21:15

 Vespera

Przewrotna osa | MG

Zarejestrowany: 2012-06-20
Posty: 155

Re: Zajazd "Stoły i wądoły"

Jak mogła tak długo z tym zwlekać!, pomyślałam ze szczerym niezrozumieniem, spoglądając na swój własny, już dawno opróżniony kubek.
- Zgadzam się, preceptorko – przytaknęłam wielce statecznej Kathii, wczuwając się w swoją nową rolę dyscypułki. Co mi tam, za godne honorarium mogę być choćby i zakonnicą. – Pragniesz zatem wpierw udać się do kwatery, by oporządzić się i spreparować potrzebne utensylia, czy od razu obaczymy owe miejsce częstego występowania zjawy?


Jak się nie ma, co się lubi, to się kradnie, co popadnie.

Offline

 

#11 2012-09-08 13:32:23

 Mortal One

Administrator | Krewny i znajomy Królisia

25527614
Zarejestrowany: 2011-08-31
Posty: 458
WWW

Re: Zajazd "Stoły i wądoły"

- Zobaczcie je lepiej zawczasu, by mieć potem lepszą orientację w terenie. A wszelkie utensylia zdążycie jeszcze przygotować. Zjawa zaczyna straszyć dopiero około północy; na pewno wszystko usłyszycie. I słuszna decyzja, by zacząć wcześniej! Gdyż im wcześniej się widziadła pozbędziecie, tym większa będzie wasza nagroda! - oznajmiła niewiasta i podniosła swój kubek. - Za wasze powodzenie i spokojny sen mych gości!

Stuknąwszy się z Wami, wstała i skierowała się ku wyjściu.

- Zaprowadzę panie. A ten - wskazała brodą na furmana - ma iść z wami, czy załatwić mu osobną izbę?

- Osobną, osobną... nie chcemy, by ktokolwiek przeszkadzał nam w naszej robocie... - odrzekła szybko Kathia. Tak... teraz ona będzie miała przede wszystkim prawo głosu. Musisz się do tego przyzwyczaić... i instruować ją zawczasu, by nie plotła głupot!


Dura lex, sed lex.

Na imię mi Śmiertelnik, bo jest nas wielu.

Offline

 

#12 2012-09-08 15:00:38

 Vespera

Przewrotna osa | MG

Zarejestrowany: 2012-06-20
Posty: 155

Re: Zajazd "Stoły i wądoły"

Ja mam się zdawać na czyjś jęzor i cudze blagi? Cóż za ujma na mym czarnym honorze! A może raczej poświęcenie, bo czego to się nie ścierpi dla pełnej kalety, ech… Dobrze, że moja domniemana mentorka choć pomyślała, by odprawić furmana, bo i co nam po tym dodatkowym kamieniu u szyi.
Ruszyłyśmy zatem za naszą nową pracodawczynią, by narychtować się na rzekome straszydło, które urządza sobie nocne schadzki. Szykuje się dziś nie lada uciecha z naszych udawanych wygłupów, do tego czasu jednak przynajmniej wypoczniemy w spokoju w jakiejś oby przyzwoitej kwaterze.


Jak się nie ma, co się lubi, to się kradnie, co popadnie.

Offline

 

#13 2012-09-08 15:15:18

 Mortal One

Administrator | Krewny i znajomy Królisia

25527614
Zarejestrowany: 2011-08-31
Posty: 458
WWW

Re: Zajazd "Stoły i wądoły"

Wyszłyście z alkierza, zostawiając furmana z karczmarzem. Ten już zapewne pokaże wieśniakowi, dokąd ma się udać...

Wy zaś udałyście się ku schodom, z którym wcześniej zeszła nieznajoma. Zatrzymała się jednak u ich podnóża, chrząknęła i rzekła, starając się przekrzyczeć panującą w karczmie hulankę:

- Ach, zapomniałam się przedstawić! Ja jestem lady Mistral, właścicielka tegoż przybytku. A jak mam się do was zwracać?

- Jam jest Ewa, zaś mej uczennicy proszę mówić Margherita - zełgała jak z nut Kathia. Acz przeca nie znała nawet Twojego imienia, więc poniekąd nie miała wyboru!

I gdy tak stałyście, nieopodal dostrzegłaś na poły uchylone drzwi do kuchni. Jakiś zwalisty, brodaty jegomość wydzierał się tam na zarośniętego podrostka:

- To już trzeci... w tym miesiącu, kiedy kończy nam się... Nie wierzę, żebyś wpakował pół wora do... chleba! - doszły Cię urywki rozmowy. Chyba jednak czas na górę!


Dura lex, sed lex.

Na imię mi Śmiertelnik, bo jest nas wielu.

Offline

 

#14 2012-09-08 17:39:34

 Vespera

Przewrotna osa | MG

Zarejestrowany: 2012-06-20
Posty: 155

Re: Zajazd "Stoły i wądoły"

Cóż za nowe dziwy! W karczmie ubywało zbyt wiele mąki. Może duch użytkuje ją jako barwiczkę, coby straszonym wydać się jeszcze urępniejszym? Gdyśmy znów ruszyły za lady Mistral, szturchnęłam łokciem Kathię, by dowiedzieć się, czy takoż zasłyszała tę na pozór niewinną rozmowę. 
Bo mnie tam od początku ta zjawa wydała się jednym wielkim bałachem. Dziś po północy osobiście poznamy owe straszydło, ono natomiast może być pewne, iż równie personalnie pozna złakniony zysku rankor Margherity.


Jak się nie ma, co się lubi, to się kradnie, co popadnie.

Offline

 

#15 2012-09-08 19:54:02

 Mortal One

Administrator | Krewny i znajomy Królisia

25527614
Zarejestrowany: 2011-08-31
Posty: 458
WWW

Re: Zajazd "Stoły i wądoły"

Kathia skinęła lekko ciemieniem, udając się na górę za właścicielką. Schody zaskrzypiały pod Waszymi stopami; minęłyście pierwsze piętro - tu była zapewne część dla gości. Na drugim mieściła się kwatera lady Mistral i jej parobków, zaś na samej górze schody kończyły się ślepą uliczką; ujrzałyście szeroką, drewnianą drabinę, prowadzącą ku sufitowej klapie. Lady wzięła jakiś drąg z kąta i odchyliła tę ostatnią, wchodząc następnie na górę. Po chwili na górze zabłysło światło świecy.

To właśnie w tym świetle, gdy już wtoczyłyście się za nią niezdarnie, obolałe po całodziennej podróży, ujrzałyście istne królestwo nieporządku. Istny labirynt klamotów zdawał się ciągnąć w nieskończoność... a tych było na tyle, byście nie dostrzegły drugiego krańca pomieszczenia. Była tu cała masa skrzyń, półek, beczek, a także pojedynczych rzeczy. Nieopodal Was leżał zardzewiały zweihänder, którego uniósłby chyba jeno nordycki berserk, zaś obok niego walały się fragmenty zbroi. Gdzie indziej znowu leżały stosy butelek i potłuczonego szkła, które błyskało w pełgającym promieniu ogarka, a gdzie indziej - blisko włazu - cały zapas świec. No, no, jeśli tu jaka zjawa straszy, to musi nieźle się nagimnastykować, by nie wyłożyć się jak długa!

- Tak to wygląda... - skwitowała niewiasta, poprawiając wolną ręką swe kruczoczarne włosy.

Było tu zimniej niż w pozostałych częściach karczmy; od niewielkiego, sufitowego okna wiał lekki przeciąg. Zadrżałaś.


Dura lex, sed lex.

Na imię mi Śmiertelnik, bo jest nas wielu.

Offline

 

#16 2012-09-08 20:32:30

 Vespera

Przewrotna osa | MG

Zarejestrowany: 2012-06-20
Posty: 155

Re: Zajazd "Stoły i wądoły"

No no, nawet ja nigdy nie spędzałam nocy w aż takiej rupieciarni, a to już wybitne osiągnięcie dla tego miejsca. Zupełnie nie uśmiechało mi się ceklować tu po północy, acz tak po prawdzie czas niewielką czynił różnicę, skoro i teraz ciemno było jak w rzyci biesa. Ujrzawszy zapas świec, chwyciłam za dwa ze stosiku i zapaliłam je od tej pełgającej w ręku lady Mistral.
- Jeśli pozwolisz, lady, rozejrzymy się nieco już teraz – wytłumaczyłam się pracodawczyni, podając jedną z zapalonych świec Kathii. Następnie ostrożnie ruszyłam przed siebie, w razie potrzeby (a tej zdaje się, iż będzie wiele) torując sobie drogę odsuwaniem zawadzających przedmiotów. Wszak podstawowa zasada przeżycia brzmiała: zawżdy mieć przygotowaną drogę ucieczki.
Oczywiście sama mogłam zbadać ów przeklęty teren, jednakże towarzyszka potrzebna mi była potrzebna dla pozoru, usprawiedliwiałam się sama przed sobą, próbując za nic nie dać dojść do głosu truchlejącej duszycy.


Jak się nie ma, co się lubi, to się kradnie, co popadnie.

Offline

 

#17 2012-09-08 22:57:37

 Mortal One

Administrator | Krewny i znajomy Królisia

25527614
Zarejestrowany: 2011-08-31
Posty: 458
WWW

Re: Zajazd "Stoły i wądoły"

Duszyca struchlała jeszcze bardziej, skoro ujrzała nowe zwały manatków. Teraz już nawet nie sposób byłoby je wymienić... odgarniałaś wszystko wolną ręką, jakbyś brnęła przez wielkie bagno. I dopiero po dłuższej chwili doszłyście na drugi koniec strychu. Od skośnego sufitu i tu wiało chłodem. Choć wiało jakby mocniej... zadrżałaś, ale już nie tylko z zimna. Cokolwiek ma się pojawić na tym poddaszu, przybędzie zapewne tutaj...

- Jesteście tam? - dobiegł Was słaby głos lady Mistral. Sama widać nie przepadała za nawiedzonymi miejscami... nawet jeśli byłby to jej własny przybytek. A może: zwłaszcza?


Dura lex, sed lex.

Na imię mi Śmiertelnik, bo jest nas wielu.

Offline

 

#18 2012-09-09 01:13:20

 Vespera

Przewrotna osa | MG

Zarejestrowany: 2012-06-20
Posty: 155

Re: Zajazd "Stoły i wądoły"

Złajałam ostro samą siebie w myślach - wszak to jeno imaginacja i czas się będzie z nią rozprawić o tej nieszczęsnej północy, kiedy to obnażymy w końcu rzekomego ducha.
- Już wracamy – odkrzyknęłam absolutnie bezdusznie, by choć trochę podwyższyć nader niskie morale, po czym nad wyraz pospiesznie uczyniłam w tył zwrot i rychło poczęłam przedzierać się przez manatki ku włazowi.
- Żywo, żywo, moja ty mentorko, chyba, że tęsknica tak ci doskwiera, iż pragniesz sama poczekać tu na lubego z zaświatów – raz ino popędziłam Kathię, coby sobie nastrój poprawić kąśliwą uwagą. – I pamiętaj, by nie zdradzić się nieopatrznym grymasem, wszak nie wypada mistrzyni ceremonii, która na co dzień obcuje z wszelkim nadprzyrodzonym plugastwem tego świata truchleć z powodu byle sympatycznego duszka – uprzedziłam szeptem, nim dotarłyśmy wreszcie do lady Mistral. Z jaką ulgą uzmysłowiłam sobie zalety „bycia” korną uczennicą. Problem zgrywania niewzruszonego odważniaka spadnie prosto na biedną główkę mojej towarzyszki.


Jak się nie ma, co się lubi, to się kradnie, co popadnie.

Offline

 

#19 2012-09-09 13:40:58

 Mortal One

Administrator | Krewny i znajomy Królisia

25527614
Zarejestrowany: 2011-08-31
Posty: 458
WWW

Re: Zajazd "Stoły i wądoły"

Ta jednak uczyniła li złośliwą minę i odparła zgryźliwie:

- Jeśli sama masz się za taką mistrzynię, to zaprawdę, zaprawdę, powiadam ja ci: pierwej twój kołtun mignie w czeluściach włazu, niźli ja się zlęknę! - nim dotarłyście przed oblicze lady. Ta skinęła Wam i zaprosiła na dół.

- I jak wrażenia? - spytała półgębkiem Kathii, Waszej nowej wyroczni a cudotwórczyni.

- W istocie... czuć było pewną... emanację. Atoli co to summa summarum będzie, dowiemy się już później - rzekła Twa mistrzyni, w udanym zamyśleniu podpierając podbródek. - Tuszę jeno, iże ma podwładna... okaże stosowną brawurę - dodała, błyskając przewrotnie oczyma.


Dura lex, sed lex.

Na imię mi Śmiertelnik, bo jest nas wielu.

Offline

 

#20 2012-09-09 22:27:17

 Vespera

Przewrotna osa | MG

Zarejestrowany: 2012-06-20
Posty: 155

Re: Zajazd "Stoły i wądoły"

- Jak możesz w to wątpić, mistrzyni Ewo, skoro za wzór zawżdy służy mi twa bohaterska postawa – odparłam z przednie udanym świętym oburzeniem. - Wszak w pamięci żywy mam jeszcze obraz twej imponującej brawury, gdyśmy ostatnim razem zwalczały tamte diabelskie psy, ty zaś zmyślnie uniknęłaś zastawionej przez nie zasadzki, coby nie mogły mnie szantażować utratą przez ciebie życia – z równą przewrotnością wyraziłam jakże niewinnie „pochwałę” dla mej mentorki, z ulgą schodząc na dół i udając się za lady Mistral do przyobiecanej kwatery.

Ostatnio edytowany przez Vespera (2012-09-09 22:27:33)


Jak się nie ma, co się lubi, to się kradnie, co popadnie.

Offline

 

#21 2012-09-10 22:45:24

 Mortal One

Administrator | Krewny i znajomy Królisia

25527614
Zarejestrowany: 2011-08-31
Posty: 458
WWW

Re: Zajazd "Stoły i wądoły"

- Przypominam, iże to ja wyratowałam cię przed walką z niecnymi ogarami, przychodząc z odsieczą z czarem żelaza - oddała Ci Kathia, kiedy szłyście już wszystkie na dół.

Odgłosy hulanki powoli milkły. Widać towarzystwu kończyło się paliwo... zaś Wy zostałyście poprowadzone na drugie piętro, to należące do samej lady Mistral. Czyżbyście miały mieszkać w tych luksusach?...

- Tak... - odpowiedziała na niewymówione pytanie niewiasta. - Tu będziecie nocować. Nie daję wam kwatery na pierwszym piętrze, cobyście mogły łacniej ducha usłyszeć. Choć niektórzy mówią, iże najciemniej pod latarnią... mniejsza! Zapraszam do środka - i otworzyła solidne, naoliwione drzwi.

Za nimi zaś kryły się dwa równie solidne łóżka, szafa, skrzynia, okno od podwórza i balia. Taaak... balia. Z gorącą wodą, kostką mydła i ręcznikami w pakiecie. Był też parawan, coby zachować choć minimalną prywatność. Atoli lepsze te warunki niźli siano, i to jeszcze na jadącym wozie...

Dopiero po chwili dostrzegłaś też niewielki stolik, a na nim... jedzenie! Czy Ci się zdawało, czy to najbardziej pożądany element tutejszego wystroju?...


Dura lex, sed lex.

Na imię mi Śmiertelnik, bo jest nas wielu.

Offline

 

#22 2012-09-11 22:07:10

 Vespera

Przewrotna osa | MG

Zarejestrowany: 2012-06-20
Posty: 155

Re: Zajazd "Stoły i wądoły"

- Wyrazy wdzięczności za najprzedniejszy wikt i opierunek, dobrodziejko – podziękowałam ze szczerym uwielbieniem lady Mistral i ledwo ta zamknęła za sobą dźwierze, a ja już wtrajałam rzeźwo swoją porcję przy stoliku. Jakaż miła odmiana po cebulowych perypetiach na wozie! Potem przyszedł czas na cielesne orzeźwienie, gdy brud moralny Inkwizycji wreszcie ostatecznie spoczął na dnie balii. Nie zajęło mi to wiele czasu, wszak prędko mi było poddać próbie miękkość łoża, toteż chybko odziałam się ponownie i z mokrymi strąkami na głowie z przeogromną uciechą spoczęłam na wyrku. Acz tak ściśle mówiąc, to przedtem opróżniłam jeszcze butelkę z winem… dla polepszenia własnego snu i coby o trzeźwość Kathii w godzinie spełniania jej magicznej powinności zadbać.   
- Bezdusznych snów – pożyczyłam finalnie mojej kamratce, nim wreszcie wytwornie przewróciłam się na drugi bok.


Jak się nie ma, co się lubi, to się kradnie, co popadnie.

Offline

 

#23 2012-09-11 23:00:45

 Mortal One

Administrator | Krewny i znajomy Królisia

25527614
Zarejestrowany: 2011-08-31
Posty: 458
WWW

Re: Zajazd "Stoły i wądoły"

- Nawzajem - usłyszałaś jeszcze, nim zapadłaś w twardy sen.

Nie dość twardy, jak się wnet okazało. Obudził Cię stłumiony płacz i wycie. I to, i to brzmiało, jakby było dziełem istoty nadprzyrodzonej... Kathia również się obudziła. Jej oczy błysnęły w ciemności. Atoli nie z przestrachem, li z ciekawością, którą zdołała wykrzesać ze swej strwożonej duszycy.

- Zaczęło się... niestety. Musimy pójść na żywioł. Oto efekty twego embargo na te śmiecie, jak pewnie w duchu nazywałaś spalone przez cię magiczne utensylia... - powiedziała całkiem trzeźwym głosem. Kiedy mówiła, zdawało Ci się, iże słyszysz jakieś kroki. I skrzypienie schodów... atoli cokolwiek to było, dawno już się oddaliło, zostawiając Was w niemal całkowitej... ciszy? Zaraz, co z tym duchem? Przed chwilą wył w piekłogłosy...


Dura lex, sed lex.

Na imię mi Śmiertelnik, bo jest nas wielu.

Offline

 

#24 2012-09-12 20:47:49

 Vespera

Przewrotna osa | MG

Zarejestrowany: 2012-06-20
Posty: 155

Re: Zajazd "Stoły i wądoły"

- Już ja ci pokażę sprawdzone magiczne utensylia – odburknęłam, rozsierdzona aż taką bezczelnością ducha, który miał czelność przerwać mój sen. Sięgnęłam po sztylet spod poduszki, ów uniwersalne narzędzie na wszelkie świństwo świata i gnuśnie podniosłam się z barłogu, energicznie przecierając oczy, ażeby choć krzynę ocknąć się z tej ospałości.
- Niechże nie wydaje się kabotynowi chędożonemu, że taki z niego frant – warknęłam do Kathii, cichcem otwierając drzwi i nasłuchując źródła hałasu. – Chodź, im prędzej dorwiemy łajdaka, tym lepiej. 

A tak się łudziłam, iż czcigodnej zjawie odechce się dzisiaj wyprawiania igrców nocnych. Żeby zdrożonym gościom choć pierwszej nocy nie dać odetchnąć w pokoju… Chamidło, nie gospodarz z chrzanionego „ducha”!


Jak się nie ma, co się lubi, to się kradnie, co popadnie.

Offline

 

#25 2012-09-12 21:17:05

 Mortal One

Administrator | Krewny i znajomy Królisia

25527614
Zarejestrowany: 2011-08-31
Posty: 458
WWW

Re: Zajazd "Stoły i wądoły"

Atoli trudno było stwierdzić zasadność tego cudzysłowu, którym w myślach obdarzyłaś zjawę. Ta nawet nie pisnęła. Poczęłyście wspinać się po schodach, całych skrytych w cieniu. Z dołu nie dobiegał nawet najmniejszy szmer.

I w końcu dotarłyście do klapy. Otwartej klapy. Kiedy wspięłaś się po drabinie, na palcach zostało Ci nieco dziwnego proszku, którym pokryte były szczeble. Tutaj należało wziąć jakąś świecę i zapalić... chyba że łacniej Ci będzie szukać widziadła w jego środowisku naturalnym - ciemności. Choć należałoby tu rzec: nadnaturalnym, biorąc pod uwagę proweniencję zjawy.

Ach... i jeszcze... zimno tu. Poczułaś na rękach gęsią skórkę.


Dura lex, sed lex.

Na imię mi Śmiertelnik, bo jest nas wielu.

Offline

 

#26 2012-09-13 16:33:05

 Vespera

Przewrotna osa | MG

Zarejestrowany: 2012-06-20
Posty: 155

Re: Zajazd "Stoły i wądoły"

No no, czyżby duchowi na tyle znużyło się przenikanie przez ściany, iż na wzór śmiertelników postanowił fizycznie otwierać drzwi i klapy? Chętnie głębiej podeliberowałabym sobie na ten temat, gdyby nie „drobna” niedogodność, a mianowicie fakt, iż kapkę mnie zmroziło. Rychło pożałowałam swego głupiego kozactwa, bo i po co lazłam przodem, skoro można było puścić wpierw Kathię. Wcale mi się nie chciało tam gramolić, jednakże stara to, a złota prawda - pieniądz nigdy nie śmierdzi. On też przyświecał swym boskim blaskiem moim skołatanym myślom, kiedym niespiesznie krzesała ogień przy uprzednio przygotowanym stosiku, odwlekając moment spojrzenia za siebie. Gdy te przeklęte świece w końcu zapełgały, podałam jedną Kathii i odwróciwszy się wreszcie jak ta fryga, uczyniłam pierwszy krok przed siebie, światłem płonnie próbując odgarnąć upiorne ciemności.


Jak się nie ma, co się lubi, to się kradnie, co popadnie.

Offline

 

#27 2012-09-13 22:22:22

 Mortal One

Administrator | Krewny i znajomy Królisia

25527614
Zarejestrowany: 2011-08-31
Posty: 458
WWW

Re: Zajazd "Stoły i wądoły"

Po dłuższej chwili mocowania się z hubką a krzesiwem zapaliłaś świece, zaś Kathia przyjęła jedną z Twych rąk. Strych na zmianę iluminacji zareagował wyniosłym milczeniem. Teraz jednak spostrzegłaś, iże to, co miałaś na dłoniach, było zwykłą... mąką. Dlaczego Cię to nie dziwiło... podobnie jak to, iże podobne mączne ślady wiodły wgłąb bałaganiarskiego labiryntu, na jego chłodniejszy, acz dobrze Ci już znany koniec. Można by rzec, iże "duchowi" plan się posypał nie tyle jak domek z kart, co raczej - jak garść białego proszku...

Wtem jednak coś gwałtownie zawyło, a Ty poczułaś mocny przeciąg. I już byłaś skłonna uwierzyć w istnienie wszelkich widziadeł tego świata (z samym Wszechwiedzącym na czele), kiedy zdałaś sobie sprawę, iże był to jeno wiatr za oknem... do tego zagrzmiało. Pogoda iście wymarzona na rendez-vous z upiorami! Zwłaszcza że przypomniałaś sobie wczorajszą burzę i to, co ponoć przywołała...


Dura lex, sed lex.

Na imię mi Śmiertelnik, bo jest nas wielu.

Offline

 

#28 2012-09-14 14:26:54

 Vespera

Przewrotna osa | MG

Zarejestrowany: 2012-06-20
Posty: 155

Re: Zajazd "Stoły i wądoły"

Wszystko jednak wskazywało na to, iż szacowny duch posiadał cielesną powłokę, w którą można było wrazić sztych. Co bardzo źle mu wróżyło, jako że nadal czułam olbrzymie rozdrażnienie po tej przymusowej pobudce, a to z kolei w połączeniu z przyobiecaną kiesą za wypędzenie „zjawy” nie mogło dać lepszego asumptu do działania. Ruszyłam zatem samowtór po mącznych śladach, w jednej dłoni dzierżąc sztylet, w drugiej zaś świecę, której nikły blask zdemaskuje lico kuglarza. Przodem, coby nie oddać Kathii przyjemności przydybania nocnego grasanta. Przeklęta ironia losu! Cóż za przewrotne odwrócenie ról. Kiedyś w końcu trzeba poznać smak tej drugiej strony…


Jak się nie ma, co się lubi, to się kradnie, co popadnie.

Offline

 

#29 2012-09-14 16:10:00

 Mortal One

Administrator | Krewny i znajomy Królisia

25527614
Zarejestrowany: 2011-08-31
Posty: 458
WWW

Re: Zajazd "Stoły i wądoły"

Kiedyś... bowiem teraz chyba nakryjesz hunctwota, co eteryczną postać tak sobie upodobał. Trop zaś w istocie prowadził na drugi koniec strychu, niknąc za wyjątkowo dużą stertą, za którą było jednak trochę miejsca. Coś tam lekko szeleściło; wydawało też Ci się, iże przy silniejszym błysku dostrzegłaś skulony cień, jaki padał zza całego tego bałaganu. Cień czegoś obłego, co chwilę podrygującego lekko...

Aliści przy następnym błysku już go nie było. Rozległ się za to szelest, a w następstwie - rumor spadających rzeczy... cóż to musiała być za bestia, co czyniła podobny kweres? Bo chyba nie... człowiek?


Dura lex, sed lex.

Na imię mi Śmiertelnik, bo jest nas wielu.

Offline

 

#30 2012-09-14 17:35:47

 Vespera

Przewrotna osa | MG

Zarejestrowany: 2012-06-20
Posty: 155

Re: Zajazd "Stoły i wądoły"

- Pokaż się, łajdaku – wycedziłam zjadliwie w tamtą stronę do licho wiedziało, kogo. Albo i „czego”, choć umysł kurczowo nie dopuszczał do siebie myśli, iż mogłoby się znajdować tam coś nadnaturalnego. Acz uszczknęło mi już sporo kontenansu, wszelako nie mogłam stracić go jeszcze zupełnie. Danie upustu narastającej panice byłoby teraz wielce, ale to wielce niewskazane.
– Dość już wyprawiania brewerii po nocach, diabelcu parszywy, mamy cię! – I to wyrzekłszy, uczyniłam krok przed siebie, by pełgającą świecą oświetlić miejsce zamieszania. Nikt poza mną nie musiał wiedzieć, ile faktycznie nerwów mnie to kosztowało.

Ostatnio edytowany przez Vespera (2012-09-14 17:37:46)


Jak się nie ma, co się lubi, to się kradnie, co popadnie.

Offline

 

Copyright © 2012 Śmiertelna Opowieść

Reklama | Misja forum | Kontakt | Prawa autorskie | Współpraca | Inspiracje | Poprawność językowa | Prywatność | Administracja | PBF?

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
klimatyzacja lublin busy Koln klej do luster materace janpol