Ogłoszenie

Forum nieaktywne.

...ale może kogoś zainteresuje autorski blog jego twórcy: http://powidokisolipsysty.blogspot.com/

O co tu chodzi, czyli jak wytłumaczyć niewytłumaczalne. Wejdź, jeśli chcesz głębiej poznać (propagandę) forum. Uwaga! Silnie uzależnia!

Użytkowników prosi się o codzienne klikanie w toplisty (kliknij tutaj, aby zagłosować na wszystkie).

Wstępny nabór na mistrza (mistrzów?) gry!

#121 2012-08-20 18:43:34

 Ignigenus

Gracz

20334578
Zarejestrowany: 2012-08-16
Posty: 38

Re: Gildia Magów

Ciekawie rozglądam się wokół, podoba mi się tu. Chciałbym tu zostać no i oczywiście rozejrzeć się po bibliotece. Być może tutaj znajdę sposób maskowania swoich tęczówek. Mogą mi one utrudnić życie. Teraz żałuję, że nie lubiłem magii iluzji kiedy uczył mnie jej mój opiekun. Takie i wiele innych myśli, krążyły mi po głowie, w trakcie wspinania się po schodach. Przerwało je stukanie w drzwi. To Różnooki, najwidoczniej jesteśmy już na miejscu...
Czekam z niecierpliwością, mam nadzieję, że Eliasz szybko skończy.

Ostatnio edytowany przez Ignigenus (2012-08-20 18:46:26)

Offline

 

#122 2012-08-20 19:34:31

 Mortal One

Administrator | Krewny i znajomy Królisia

25527614
Zarejestrowany: 2011-08-31
Posty: 458
WWW

Re: Gildia Magów

Dotarliście pod drzwi i zapukaliście. Przez chwilę nic się nie działo; staliście w milczeniu, słysząc jedynie własne oddechy i jakieś śmiechy, co dochodziły z izby obok. Wtem jednak drzwi się otworzyły, wyrywając Was z dziwnego odrętwienia. Stanął w nich rzeczony Anwaldt Kreuz; wysoki, o rudych włosach i bokobrodach, spojrzał na Was krytycznie i orzekł:

- A, Eliasz. Drugiego nie znam, ale wchodźcie, wchodźcie...

Odsłonił wnętrze pracowni; panował w niej zadziwiający porządek, co zresztą pasowało do właściciela, zawsze rzeczowego i... uporządkowanego? Na ścianie naprzeciw drzwi, między dwoma wychodzącymi na podwórze oknami, z którym padały promienie zachodzącego Słońca, rozwieszona była mapa (znanego) świata. Pod nią stało biurko z przyrządami pisarskimi, zaś przy pozostałych ścianach pełno było regałów z książkami, stołów z alchemiczna aparaturą i ogólnie ze wszystkim, co było potrzebne zaawansowanemu magowi w jego pracy... Z kolei z góry zwieszał się ogromny, żelazny żyrandol, który zapewne oświetlał to wszytko w nocy.


Dura lex, sed lex.

Na imię mi Śmiertelnik, bo jest nas wielu.

Offline

 

#123 2012-08-20 21:10:27

 Eliasz

Suchy Królisiowy Potwór | MG

9608730
Zarejestrowany: 2012-06-21
Posty: 199

Re: Gildia Magów

- Witaj, Anwaldtcie. Ten tutaj to... eeeee... Igni, tak? Igni... chciał się skontaktować z Perialdesem. Ma dla niego jakiś list, zależało my, aby przekazać go osobiście...

Króliś przyglądał się mapie świata.
- Naprawdę źle z tobą... - powiedział, odwracając od niej wzrok. Nianaturalnie przekręcił szyję i głowę, patrząc w moją twarz. - Nie sądzisz, że choroba psychiczna może być przeszkodą w ratowaniu świata? Może... napij się herbatki?
- Wyjdziesz wreszcie z mojej głowy? Czego chcesz?!
- Ale to nie ja. To ty chcesz.
Szyja bestii wydłużyła się nagle, gwałtownym ruchem głowa Królisia znalazła się tuż przed moją. Pokazał swoje ogromne, nienaturalne kły w szerokim uśmiechu. Z paszczy wypływał brązowy, słodki płyn... herbata?!
- Jestem tym, czym jesteś ty - wytworem naszej wyobraźni. Rozuuuuumiesz? Osobliwym wytworem... chorej wyobraźni...

- A i my musimy chyba porozmawiać z Perialdesem. Mam nowe informacje - powiedziałem, kiedy w końcu wyrwałem się ze swojej wizji. Co się ze mną dzieje? Serce biło mi szybciej, głowa pulsowała uczuciem... nieistnienia? Dziwne... - Pomyślałem więc, że możemy mu, przy okazji, pomóc.

Offline

 

#124 2012-08-20 22:09:41

 Ignigenus

Gracz

20334578
Zarejestrowany: 2012-08-16
Posty: 38

Re: Gildia Magów

Widząc pokój tego nowego maga, byłem nieco zaskoczony, nie wiedzieć czemu, myślałem że większość czarodziejów, zostawia po sobie taki bałagan, jak mój mistrz... Słysząc słowa Eliasza, uznałem, że samemu warto wyjaśnić trochę sytuację i kłopoty jakie mogłem sprawić.
- To zaszczyt, móc Cię poznać Panie - chyba tak powinienem się przywitać... - Tak jak wspomniał Eliasz, nazywam się Igni, próbuję naruszyć spokój Mistrza Perialdusa, jedynie z powodu listu, który był ostatnim życzeniem i wolą mego opiekuna. Postanowiłem więc go dostarczyć, licząc się z tym, że będę potrzebował naprawdę dużo szczęścia. Dziękuję więc, Wszechwiedzącemu, że postawił na mej drodze Eliasza.

Offline

 

#125 2012-08-20 23:51:30

 Mortal One

Administrator | Krewny i znajomy Królisia

25527614
Zarejestrowany: 2011-08-31
Posty: 458
WWW

Re: Gildia Magów

Jednak wolę osobno x]

Ignigenus:

- Wszechwiedzącemu? - spojrzał na Ciebie badawczo, jakby domyślając się... ale nie, on nie może wiedzieć! Bo... skąd? To niedorzeczne... - Dobrze, to da się zrobić. Nie zobaczysz go raczej osobiście - jest zbyt zajęty - ale... tak, to da się zrobić. Siadajcie - wskazał Wam obu kanapę. - Albo... - chrząknął znacząco - wybacz, ale to, o czym będziemy zaraz mówić, nie powinno być przeznaczone dla uszu postronnych. Mógłbyś może...? Tylko na chwilę. I przekażę w tym czasie twój list. O to się nie martw.

Po tych słowach ów Kreuz wziął jakieś owalne lustro i postawił je na nóżkach, na stoliku. Mogłeś się tylko domyślać, czemu będzie służyć...

- Tak, Eliaszu, zaraz porozmawiamy... - mruczał pod nosem.

Eliasz:

Anwaldt uspokoił nowego w paru słowach, zapewniając, iże list zostanie niezwłocznie dostarczony, aczkolwiek będzie musiał opuścić na chwilę gabinet.

- Tak, Eliaszu, zaraz porozmawiamy... - zapewnił Cię, ustawiając na stole jakieś lustro. Wiedziałeś coś o tym... takie magiczne lustro, potraktowane odpowiednim czarem aktywującym, może służyć komunikacji na odległość... przyda się.


Dura lex, sed lex.

Na imię mi Śmiertelnik, bo jest nas wielu.

Offline

 

#126 2012-08-21 00:15:55

 Ignigenus

Gracz

20334578
Zarejestrowany: 2012-08-16
Posty: 38

Re: Gildia Magów

Słysząc słowa maga mimowolnie się skrzywiłem... Cóż, muszę to powiedzieć... Nawet, jeśli mu się to nie spodoba.
- Jestem wdzięczny, za Twą pomoc i oczywiście, mogę zostawić was samych. Jednak nie mogę zostawić Ci listu. Choć naprawdę chcę, złożyłem obietnice, a jest to rodzaj tych obietnic, których nie wolno łamać... Mój opiekun umierał, gdy prosił mnie o własnoręczne dostarczenie listu, choć może nie dosłownie, zaznaczył jedynie, że Mistrz Gildii musi mnie widzieć i słyszeć podczas gdy on własnoręcznie go otworzy. - No to teraz tylko czekać aż wywalą mnie na zbity pysk. Oby wiadomość w tym liście, była naprawdę ważna i warta zachodu.

Offline

 

#127 2012-08-21 00:22:46

 Eliasz

Suchy Królisiowy Potwór | MG

9608730
Zarejestrowany: 2012-06-21
Posty: 199

Re: Gildia Magów

- Rety, co za głośna istota!
Siadam na wskazanym miejscu. Króliś usiadł na podłodze, zaraz przede mną i popijał hebratkę... jego wielkie zęby błyszczały za każdym razem, kiedy otwierał swoja paszczę.
- Jest tak głośny, że aż mógłbym go polubić. Ale nad jego bezczelnością trzeba by popracować, nie? Za grzeczny jest... Daj mu przeczytać Perialdesowi ten list. Przynajmniej będziemy mieć spokój.

Offline

 

#128 2012-08-21 14:43:41

 Mortal One

Administrator | Krewny i znajomy Królisia

25527614
Zarejestrowany: 2011-08-31
Posty: 458
WWW

Re: Gildia Magów

Znowu obaj:

Mistrz Różnookiego westchnął ciężko i skinął przyzwalająco głową na słowa Igniego, po czym zasłonił zasłony. W pokoju zapadła ciemność. Do czasu. Kiedy bowiem wszyscy już usiedliście, powiedział jakąś niezrozumiałą inkantację do lustra, a te rozjaśniło się srebrzystym blaskiem.

- Perialdes - powiedział głośno i obraz przygasł, zawirował, aż wreszcie ukazała się twarz sędziwego starca o dużej łysinie i groźnych iskrach w oczach.

- Tak? - spytał ów starzec; zapewne mistrz Gildii. Anwaldt szybko odpowiedział:

- Chodzi o Eliasza i jego misję z ożywieńcem. Ale najpierw oddam głos jakiemuś młodzieńcowi, co się dzisiaj do nas przybłąkał. Ma do ciebie list.

- Słucham więc - odpowiedziało lustro. - Niech mi go przeczyta.


Dura lex, sed lex.

Na imię mi Śmiertelnik, bo jest nas wielu.

Offline

 

#129 2012-08-21 15:22:12

 Ignigenus

Gracz

20334578
Zarejestrowany: 2012-08-16
Posty: 38

Re: Gildia Magów

O cholera... Tego to ja się nie spodziewałem... A przynajmniej nie tak szybko. No i co ja mam mu teraz powiedzieć.
- Ekhem... Witaj P-panie - o nie zaczyna się... tylko nie jąkanie, muszę to jakoś powstrzymać, jeden oddech, drugi, pora działać. - Nazywam się Ignigenus, Panie, przybyłem ponieważ mój mistrz i opiekun prosił abym przekazał Ci ten list. Przyznam szczerze, obawiam się go otworzyć, mój opiekun umiał zabezpieczyć listy tak, aby nieodpowiednia osoba, nie mogła go otworzyć bądź przeczytać... Istnieje nawet szansa, że gdy spróbuję go otworzyć, zwyczajnie się spali. Jeśli jednak nalegasz, spróbuję Ci go odczytać. Poza tym nie mam pojęcia co jest w liście, dlatego, tak usilnie, próbuję doprowadzić do tego, abyś przeczytał go osobiście.

Czuję, że moje szczęście szybko ulatuje z tego pokoju, w końcu kimże jestem by stawiać warunki samemu Mistrzowi Gildii... Wyjmuję jednak list i patrzę niepewnie na Perialdesa, cokolwiek rozkaże, w tym momencie będę musiał wykonać.

Offline

 

#130 2012-08-21 15:38:20

 Eliasz

Suchy Królisiowy Potwór | MG

9608730
Zarejestrowany: 2012-06-21
Posty: 199

Re: Gildia Magów

- Na bogów. Zwykły debil - mruknąłem pod nosem. Perialdes go zniszczy.
Króliś patrzył się na mnie przekrwionymi oczami. Wziął wielki łyk herbatki, jego oczy zakręciły się i po chwili znowu wwierciły w moją czaszkę.
- Czego chcesz?... i co Ty dodajesz do tej herbatki?
- Jak to czego? - wyszczerzył zęby, spomiędzy których wypłynęła... krew? - Jedyne, co czyni cie, och! Przepraszam... nas, prawdziwymi.
Aha. Ale... że co?
- Emmm... czemu ty nie znikasz, jak nie chcę z tobą rozmawiać?
- Może dlatego, że chcesz ze mną rozmawiać?
- To nie ma sensu.
- Tak samo jak hebrata z krwią - skwitował, popijając kolejny, spory łyk. Jego oczy ponownie potrzebowały chwili, zanim znowu były w stanie patrzeć się w jedną stronę.

- Przeczytasz wreszcie ten list? Ciekawość nas zżera... po co twój mistrz nakładałby na list pułapkę? Miał jakieś motywy, czerwonooki?...

Offline

 

#131 2012-08-21 15:53:20

 Mortal One

Administrator | Krewny i znajomy Królisia

25527614
Zarejestrowany: 2011-08-31
Posty: 458
WWW

Re: Gildia Magów

Ignigenus:

- Ignigenus? Czerwonooki?... - twarz starca przybrała wyraz zamyślenia. - Tak, teraz rozumiem! - wykrzyknął nagle. - Nie, synu, nie musisz go wcale czytać. Wiem doskonale, co zawiera... tak, już wkrótce pomożemy ci trafić do ojca. Już wkrótce. Poczekaj teraz na zewnątrz, będziemy musieli ustalić z Anwaldtem szczegóły.

Po tych słowach kompletnie Cię zamurowało. Wcześniej ten Kreuz zdawał się czegoś domyślać, a teraz ów mistrz wspomniał o Twoim ojcu... tak, on rzeczywiście musiał wszystko wiedzieć. Chyba już mogłeś spokojnie poczekać na zewnątrz...

Eliasz:

Ów czerwonooki zrobił tak wielkie oczy, słysząc słowa mistrza, iże zdawało Ci się, że zaraz wyskoczą one z orbit... a mistrz wspominał tylko coś o jego ojcu. I o... szczegółach? Czyżby ten nowy miał byś zaangażowany w jakąś większą akcję? Raczej nie wyglądał na kogoś ważnego...


Dura lex, sed lex.

Na imię mi Śmiertelnik, bo jest nas wielu.

Offline

 

#132 2012-08-21 16:32:43

 Ignigenus

Gracz

20334578
Zarejestrowany: 2012-08-16
Posty: 38

Re: Gildia Magów

On wie... i mimo to ze mną rozmawia. Chyba rzeczywiście lepiej jak już wyjdę, potrzebuję usiąść. No i zająć się listem, teraz skoro nie jest już potrzebny, nie mogę dopuścić aby ktoś go przeczytał.
- Dobrze Panie, poczekam na zewnątrz - Ukłoniłem się mistrzowi, oraz pozostałej dwójce. Wyszedłem.

Dobra, pora zająć się tym listem. Tylko na czym go spalić... W sumie, równie dobrze mogę na dłoni, ogień mi krzywdy nie zrobi,teraz przynajmniej wiem skąd ta odporność na ogień, a wytworzone ciepło i tak pójdzie do góry, więc nie powinno być problemu...

Ostatnio edytowany przez Ignigenus (2012-08-21 16:48:06)

Offline

 

#133 2012-08-21 16:54:40

 Mortal One

Administrator | Krewny i znajomy Królisia

25527614
Zarejestrowany: 2011-08-31
Posty: 458
WWW

Re: Gildia Magów

Mistrz skinął Ci przyzwalająco, Anwaldt odprawił Cię ręką, a Różnooki - zignorował. W ogóle, od dłuższego czasu był jakiś nieobecny... jakby miał zmyślonych przyjaciół, którzy absorbowali go bardziej niż prawdziwi.

Na zewnątrz nikogo nie było. Szepnąłeś inkantację i kartka zapłonęła Ci w dłoni, nie czyniąc najmniejszej krzywdy (odporność na ogień robiła swoje), aż tu... niespodzianka. To widać nie był zwykły papier, bowiem nawet się nie zajął. W takim razie... jak to zniszczyć, u cholery? Chyba że list ulegnie samozniszczeniu dopiero wtedy, kiedy ten mistrz go przeczyta... a to było na chwilę obecną niewykonalne.


Dura lex, sed lex.

Na imię mi Śmiertelnik, bo jest nas wielu.

Offline

 

#134 2012-08-21 21:51:54

 Ignigenus

Gracz

20334578
Zarejestrowany: 2012-08-16
Posty: 38

Re: Gildia Magów

Mistrzu...Ech mogłem się tego spodziewać, kusi mnie aby go otworzyć, ale chyba lepiej nie próbować. Cholera co by tu z nim zrobić... Przecież nie wejdę tam teraz, przerywając im mógłbym teraz tylko sobie zaszkodzić. Ale co w takim razie zrobić teraz z listem. Noszenie go przy sobie nie jest zbyt dobrym pomysłem... Hmmm albo po prostu poczekam, jeśli Perialdes chce mi coś przekazać to równie dobrze mogę go zapytać o list. No to sobie poczekam, ten dywan wydaje się być całkiem wygodny.

Offline

 

#135 2012-08-21 22:49:36

 Eliasz

Suchy Królisiowy Potwór | MG

9608730
Zarejestrowany: 2012-06-21
Posty: 199

Re: Gildia Magów

- Ad rem - ignorując Królisia postanawiam przejść od razu do rzeczy. - Jest... co najmniej źle.
Dobry wstęp, nie ma co. Nie jestem pewien, czy powinienem mówić o tym, że żywiołak nie przeszedł do historii... ale może niech to pozostanie moją i Anwaldta słodka tajemnicą.
- Żywiołak co prawda jest unieszkodliwiony. Ale to jest jeden żywiołak. A sprawa może wyglądać nieco gorzej, niż sobie możemy wyobrazić... Kupiec, który, podobno przypadkiem, przyzwał demona, nie działał zupełnie sam. Przepraszam, że wam nie zaufałem, zapewne wcześniej już go przesłuchaliście, ale musiałem zrobić to na swój sposób. Musiałem się dowiedzieć, skąd wziął taką ilość magicznej energii, aby go przyzwać... aż z Durgemn. Inkwizycja zleciła mu badania nad sprowadzeniem tych istot, wcześniej przekazując potrzebne materiały.
No, poszło, chyba, nieźle.
- W wielkim skrócie... chyba jesteśmy lekko udupieni. Kupiec żyje, pozwoliłem mu opuścić miasto. Wiem, ze powinienem był go zabić, ale byłoby zbyt wielu świadków, mogących potwierdzić, że tylko ja tam byłem. Obawiam się, że coś bardzo niemiłego powinno go spotkać za miastem...

Offline

 

#136 2012-08-22 15:32:04

 Mortal One

Administrator | Krewny i znajomy Królisia

25527614
Zarejestrowany: 2011-08-31
Posty: 458
WWW

Re: Gildia Magów

Ignigenus:

Taak... nic, tylko czekać. Na razie zniszczyć listu raczej nie zdołasz. Korytarz był pusty; siedziałeś na dywanie, oparty o ścianę i czekałeś. Czekałeś. Czekałeś. Czekałeś... aż nagle... skąd ten warkot? Nie należał chyba do istoty ludzkiej...

Już miałeś się podnieść, by stawić czoła niewidzialnemu najeźdźcy, kiedy zdałeś sobie sprawę, że ów warkot rzeczywiśćie do istoty ludzkiej nie należał... chyba że sam się za taką miałeś. Najzwyczajniej w świecie zacząłeś być głodny... może uda Ci się coś wyprosić u tej Helgi na dole? Te jabłka jednak jadłeś trochę czasu temu...

Eliasz:

Obaj - Anwaldt i starzec - słuchali Cię uważnie, aż wreszcie ten ostatni zawyrokował:

- Niee, zabijać go nie ma sensu. Już i tak jest nieszkodliwy - jeżeli Inkwizycja ma choć trochę oleju w głowie, sama go załatwi. A z żywiołakiem uda, że go w ogóle nie było. Przecież dopiero wtedy dostarczyłaby nam niezbitych dowodów, kiedy by zaczęła zawracać nam o niego głowę. Dlatego sprawę uważam za zakończoną - już myślałeś, że mistrz arcymag skończył swą tyradę, kiedy dodał coś, co zbiło Cię kompletnie z tropu: - Teraz tylko trzeba być tam, za miastem.

A więc wiedział! No tak, przed nim nie musieliście mieć chyba tajemnic... Anwaldt z pewnością już go powiadomił. A właśnie... Anwaldt:

- A co z tym Ignigenusem? Czy to demon? Wyczułem silną moc wokół niego... moc żywiołów, zdaje się.

- Nie do końca. To pół-demon. Słyszałem za to o jego ojcu, prawdziwym słudze Zapomnienia... ponoć kawał drania. Wszechwiedzący powiadomił mnie we śnie, że musimy wysłać do niego chłopaka z misją. Ma go przekonać do naszej sprawy... a że sług ma wielu, być może razem coś zdziałają przeciw tej inwazji, którą planują Psy Papieskie. Wiecie. Powstrzymają zarazę w zalążku...


Dura lex, sed lex.

Na imię mi Śmiertelnik, bo jest nas wielu.

Offline

 

#137 2012-08-22 17:17:04

 Ignigenus

Gracz

20334578
Zarejestrowany: 2012-08-16
Posty: 38

Re: Gildia Magów

Na odległe wspomnienie jabłek, poczułem jeszcze większe burczenie w brzuchu... Zdecydowanie pora poszukać Helgi. Dać im znać, że gdzieś idę ? Hmm w sumie, daleko nie odejdę, a najprawdopodobniej i tak skończę przed nimi. Decyzja podjęta, więc trzeba ruszyć się stąd. Jadalnia powinna być na parterze, na prawo, jeśli będę kierował się, ku wyjściu. Podnoszę się więc z dywanu i idę w stronę jadalni.

Offline

 

#138 2012-08-22 20:00:37

 Eliasz

Suchy Królisiowy Potwór | MG

9608730
Zarejestrowany: 2012-06-21
Posty: 199

Re: Gildia Magów

- Ignigenus, pół-demon... lepiej być nie mogło, co? Może i Wszechwiedzący chce się nim posłużyć, jednak trzeba mieć na niego oko, tak sądzę. Errrmmm - to mogło zabrzmieć co najmniej źle - Nie żebym wchodził wam w kompetencje, ale chyba najbezpieczniej będzie go pilnować jako członka Gildii, co?

Jest pół-demonem. Jego ojciec stał się bestią w skutek mrocznej magii, ale on... on nie miał z nią nigdy nic wspólnego. Nigdzie nie ma żadnych wzmianek o dzieciach demonów, nawet w Grymuarze Piekieł nic takiego nie widziałem. Jaki wpływ na tę istotę może mieć Zapomnienie? To niby nie jego wina, nie wybiera się rodziców, ale jednak... Powinno się go potraktować jako królika doświadczalnego. Tak by było najbezpieczniej.

- To chyba najrozsądniejsze rozwiązanie. Bezpośrednia "opieka". Tym bardziej, że jesteśmy jedynym źródłem jego informacji i jedynymi, którzy mogą mu pomóc. Warto go także skonfrontować o północy z żywiołakiem... aleeee... eee... to wasza decyzja...

Offline

 

#139 2012-08-27 00:10:21

 Mortal One

Administrator | Krewny i znajomy Królisia

25527614
Zarejestrowany: 2011-08-31
Posty: 458
WWW

Re: Gildia Magów

Ignigenus:

W mig trafiłeś do właściwego pomieszczenia. Krasnoludzica ciągle tam była. Na Twój widok rozdziawiła usta, aż w końcu burknęła:

- Czego tu? Głodny?

Kiedy wreszcie skończą gadać tam, na górze...

Eliasz:

- Skonfrontować? Nie, to niedorzeczność. Żywiołak może przydać nam się do czegoś równie ważnego... a walka stanowiłaby tylko przeszkodę. Nowy w istocie niech zostanie na razie w Gildii. Jeżeli ma obcować z demonami, musi się jeszcze wiele nauczyć. I rzeczywiście - dobrze by było mieć pewność, że nie nawali i nie zmieni planów. Dlatego wyślemy go w stosownej obstawie. I to niekoniecznie ludzkiej - odparł mistrz. - Kończmy już jednak, bo Słońce zachodzi, a wy macie jeszcze misję. Załatwiłem wam już wyjście z miasta. Bramy są zamknięte nocą, ale mamy swoich wśród straży.

Rzeczywiście. Pokój różowiał coraz bardziej w świetle zachodu, a cienie stawały się dłuższe, by w końcu zapanować nad całym pomieszczeniem.


Dura lex, sed lex.

Na imię mi Śmiertelnik, bo jest nas wielu.

Offline

 

#140 2012-08-27 21:51:59

 Ignigenus

Gracz

20334578
Zarejestrowany: 2012-08-16
Posty: 38

Re: Gildia Magów

- Bardzo... - rzuciłem, niewiele myśląc z powodu nasilającego się głodu, może to i lepiej że gadają, przynajmniej mam czas zjeść. Mam nadzieję, że coś dostane, bo jak nie, to zjem Helge... W tym momencie,nawet noga od stołu wygląda smacznie.

Offline

 

#141 2012-08-27 22:53:49

 Eliasz

Suchy Królisiowy Potwór | MG

9608730
Zarejestrowany: 2012-06-21
Posty: 199

Re: Gildia Magów

- Jeszcze jest kwestia zatrucia studni. Obawiam się, że musimy się rozdzielić, Anwaldtcie.
Cholera, wolałbym nie, ale chyba nie ma wyboru.
- Jeden z nas powinien zabrać ze sobą Ignigenusa. Trzeba go wybadać... nie wiemy o nim zbyt wiele, prawda?

Szczególnie przydatne byłyby informacje o jego potencjale bojowym. Jest demonem w końcu, mało tego, demonem panującym nad ogniem. A to szczególnie niebezpieczne.
- Więc, jak zrobimy?

Offline

 

#142 2012-08-28 01:00:01

 Mortal One

Administrator | Krewny i znajomy Królisia

25527614
Zarejestrowany: 2011-08-31
Posty: 458
WWW

Re: Gildia Magów

Ignigenus:

Na szczęście, nie musiałeś próbować podobnych specjałów.

- Zaraz Helga coś ci przygotować - odrzekła krasnoludzica i rzuciła szmatę, którą dotąd szorowała wszelkie powierzchnie płaskie w pomieszczeniu, by pójść do pomieszczenia obok, które zapewne było kuchnią. Po chwili wróciła z talerzem pieczystego z warzywami, pajdą chleba i kubkiem wody. Zimnej wody.

- Smacznego - burknęła, kładąc to wszystko na stole. Taak... chyba jednak tamci na górze mogą zaczekać.

Eliasz:

- To nie jest misja, w której sprawdzimy, jak radzi sobie w walce... - odparł mistrz, czytając Ci w myślach. - Acz może się przydać, by zaszantażować żywiołaka. Jeśli jest to żywiołak lodu, to żywioł ognia będzie dla niego szczególnie destrukcyjny. No, ale to tyle. Ja kończę. Anwaldtcie, dajże jeszcze chłopakowi nagrodę. Niech też ma coś z tego.

Po tych słowach obraz zawirował i zniknął, zamieniając się w powierzchnię zwykłego zwierciadła.

- Twoja nagroda - przerwał zapadłą ciszę Kreuz, sięgając gdzieś i wręczając Ci mieszek ze złotem oraz niewielką, kryształową fiolkę z przezroczystym płynem. - W tej fiolce jest mikstura niewidzialności. Jeden łyk starczy na godzinę. Tu łyków jest cztery, może pięć. Nie używaj jej jednak częściej niż raz na dzień. Przedawkowanie może mieć... nieprzyjemne skutki.


Dura lex, sed lex.

Na imię mi Śmiertelnik, bo jest nas wielu.

Offline

 

#143 2012-08-28 12:43:54

 Ignigenus

Gracz

20334578
Zarejestrowany: 2012-08-16
Posty: 38

Re: Gildia Magów

Chyba pierwotne instynkty, nieco przytłumiły wychowanie, ponieważ od razy zacząłem jeść, nie mogąc się nadziwić jak bardzo to może być dobre. Z pełnymi ustami, wymamrotałem jakieś podziękowanie, a przynajmniej próbowałem. Warto by tu zostać, chociażby ze względu na jedzenie. Nie wiem skąd, oni wzięli Helgę, ale mogę przypuszczać, że jak jej zabraknie, to wielu tutejszych magów, którzy mogą z dziecinna łatwością manipulować ogniem czy wodą, umrze z głodu.

Offline

 

#144 2012-08-28 13:55:07

 Mortal One

Administrator | Krewny i znajomy Królisia

25527614
Zarejestrowany: 2011-08-31
Posty: 458
WWW

Re: Gildia Magów

Taaak. Niestety, magia spożywcza należała do rzadkości, tak więc trzeba było zatrudniać specjalistów lub specjalistki, tak jak w tym przypadku. A Helga czarowała niezgorzej. Kiedy już się nasyciłeś, zabrała kubek i talerz i pokuśtykała do kuchni. Może warto już sprawdzić, czy na górze skończyli... spis... obradować?


Dura lex, sed lex.

Na imię mi Śmiertelnik, bo jest nas wielu.

Offline

 

#145 2012-08-28 14:45:27

 Eliasz

Suchy Królisiowy Potwór | MG

9608730
Zarejestrowany: 2012-06-21
Posty: 199

Re: Gildia Magów

- Mikstura niewidzialności, ciekawe. Dobrego musimy mieć alchemika w gildii... będę musiał go poznać.
Chowam nową zdobycz do swojej torby. Mieszek ze złotem... właśnie, miałem iść na zakupy. Dzień targowy się kończy. Jak zwykle - z moich planów nici.
- Więc ruszamy? Chcesz się rozdzielić, czy jak to zrobimy? I czy bierzemy ze sobą Ignigenusa?

Offline

 

#146 2012-08-28 15:15:25

 Mortal One

Administrator | Krewny i znajomy Królisia

25527614
Zarejestrowany: 2011-08-31
Posty: 458
WWW

Re: Gildia Magów

- Bierzemy, bierzemy. Dokładniej - ty go weźmiesz. Ja pójdę osobno. A właśnie. Druga mikstura - wręczył Ci identyczną fiolkę, aż zawierającą płyt o ciut ciemniejszej, czerwonawej barwie. - Tylko ich nie pomyl! I uważaj, żeby Ignigenus nie rzucał się zbytnio w oczy. W razie czego możesz użyć dekoktu niewidzialności, który ci dałem. W razie czego. Nie radzę ci tego zmarnować. To drogi i rzadki towar. A, tak. I wy zajmujecie się pchlim targiem w dzielnicy biedoty i plac z pręgierzem. Powinno pójść gładko, choć w razie czego lepiej, żebyś miał przy sobie chociaż sztylet. Traficie tam na pewno. Zaraz dam ci mapę, na której wszystko zaznaczyłem - wręczył Ci złożony na czworo świstek. - Spotykamy się przy wschodniej bramie.


Dura lex, sed lex.

Na imię mi Śmiertelnik, bo jest nas wielu.

Offline

 

#147 2012-08-28 15:38:01

 Eliasz

Suchy Królisiowy Potwór | MG

9608730
Zarejestrowany: 2012-06-21
Posty: 199

Re: Gildia Magów

- Zadanie możesz uznać za wykonane. Do zobaczenia.
Wychodzę z laboratorium Anwaldta. Cholera, Ignigenus zniknął... lepiej być nie mogło. Zapewne Helga zaciągnęła go do jadalni i wciska w niego jakąś pieczeń z warzywami. Ah, zjadłbym coś. Ale nie ma czasu.
Kieruję swe kroki do rzeczonej jadalni.
- Czerwonooki, idziemy. Mamy robotę.

Offline

 

#148 2012-08-28 17:08:01

 Ignigenus

Gracz

20334578
Zarejestrowany: 2012-08-16
Posty: 38

Re: Gildia Magów

Dawno tak dobrze nie jadłem. Trzeba częściej wpadać do Helgi. Ciekawe czy już skończyli, chyba lepiej jak już wstanę i tam pójdę. O ile Helga jest w pobliżu, to dziękuje jej za posiłek. A teraz ,pora poszukać Różnookiego. W zależności od decyzji o moim przyjęciu, przydało by się zapytać o jakąś wyprawkę... Potrzebuję kąpieli, czegoś w co mógłbym się przebrać, mały sztylet też by nie zawadził. I jeszcze sprawa z tym listem. Trzeba to jakoś załatwić.

Offline

 

#149 2012-08-28 19:20:56

 Mortal One

Administrator | Krewny i znajomy Królisia

25527614
Zarejestrowany: 2011-08-31
Posty: 458
WWW

Re: Gildia Magów

Ignigenus:

Już chciałeś iść szukać Różnookiego, gdy ten sam wszedł do jadalni szybkim krokiem. Czułeś, że mycie będzie musiało zaczekać, ale co do przyjęcia Eliasz już Ci odpowiedział.

No, komu w drogę, temu czas!

Eliasz:

Anwaldt pożegnał się z Tobą i jął szykować do wyjścia, a Ty zszedłeś na dół. W całym budynku zapłonęły świeczniki; poza nimi wpadały jeszcze resztki światła słonecznego, lecz czułeś, że wyjdziecie już pod osłoną nocy.

Ignigenusa znalazłeś w jadalni. Wyglądało na to, że właśnie zjadł i szykował się do wyjścia.


Dura lex, sed lex.

Na imię mi Śmiertelnik, bo jest nas wielu.

Offline

 

#150 2012-08-28 20:09:55

 Ignigenus

Gracz

20334578
Zarejestrowany: 2012-08-16
Posty: 38

Re: Gildia Magów

- Zadanie ? Czyli zostałem przyjęty ? - ulga i zaskoczenie...Całkiem ciekawa mieszanka, niby fajna, a jednak nie do końca. - Poza tym, miałem nadzieje, że jeszcze porozmawiać z mistrzem, nie mogę zniszczyć tego listu, a nie chcę by ktoś nieodpowiedni go przeczytał. Muszę gdzieś go schować, zanim uda mi się go przekazać Mistrzowi Perialdesowi. - Wyrzuciłem prawie na jednym wdechu. No i misja, praktycznie zaraz odkąd wszedłem do gildii wydawałoby się, że nie minęło nawet półtorej godziny. Chociaż, nie wiem, czy ufać teraz mojemu poczuciu czasu.

Offline

 

Copyright © 2012 Śmiertelna Opowieść

Reklama | Misja forum | Kontakt | Prawa autorskie | Współpraca | Inspiracje | Poprawność językowa | Prywatność | Administracja | PBF?

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
baner druk annuaire inversĂŠ koparka Złotów Reklama w autobusach rankomat porównywarka OC AC