Ogłoszenie

Forum nieaktywne.

...ale może kogoś zainteresuje autorski blog jego twórcy: http://powidokisolipsysty.blogspot.com/

O co tu chodzi, czyli jak wytłumaczyć niewytłumaczalne. Wejdź, jeśli chcesz głębiej poznać (propagandę) forum. Uwaga! Silnie uzależnia!

Użytkowników prosi się o codzienne klikanie w toplisty (kliknij tutaj, aby zagłosować na wszystkie).

Wstępny nabór na mistrza (mistrzów?) gry!

#1 2012-05-30 15:41:26

 Mortal One

Administrator | Krewny i znajomy Królisia

25527614
Zarejestrowany: 2011-08-31
Posty: 458
WWW

Gildia Magów

Budynek Gildii mieści się z dala od zgiełku głównych ulic, w ciemnej, dość zaniedbanej alej. Organizacja ta została założona przez jednego z członków Rady, niejakiego maga Perialdesa, którego potomkowie władają nią po dziś dzień. Jej celem jest zrzeszanie tych, którym dane było poznać sztukę Arkan, w celu dzielenia się z nimi swą wiedzą, ale też by móc nauczyć się czegoś od nich. Mieszczą się tu liczne biblioteki, w których znajdziemy wiele prastarych zwojów, zawierających wiedzę, o której niejeden już marzył. Fasada budynku jest jednak brudna i zaniedbana, a drzwi odrapane i stare. Wygląda to tak, jakby Gildia podupadała. Może po prostu brakuje tam Ciebie?


Dura lex, sed lex.

Na imię mi Śmiertelnik, bo jest nas wielu.

Offline

 

#2 2012-06-30 22:28:15

 Eliasz

Suchy Królisiowy Potwór | MG

9608730
Zarejestrowany: 2012-06-21
Posty: 199

Re: Gildia Magów

Trochę czasu już minęło od tamtych wydarzeń. Miałem czas na zaleczenie ran i przemyślenie tego wszystkiego... ale czy jestem w stanie to logicznie poukładać? Są sprawy, których czas nie jest w stanie wyjaśnić.

Teraz przynajmniej widzę swoje słabości. Gdyby nie profesor, nie żył bym. Pamiętam, jak mówił że wygrałem, że byłem dla niego za silny... co za brednie! Demon by ukrócił mój żywot, podczas gdy ja bym próbował go przeciągnąć na swoją stronę. Ale stanę się silniejszy... to była moja pierwsza porażka. I ostatnia.

No, wracając... Witaj, nowy początku?

Offline

 

#3 2012-06-30 23:23:28

 Mortal One

Administrator | Krewny i znajomy Królisia

25527614
Zarejestrowany: 2011-08-31
Posty: 458
WWW

Re: Gildia Magów

Targany nowymi myślami, wylądowałeś na bruku przed placówką Gildii Magów, w której oknach - zapewne z racji późnej pory - paliło się zaledwie kilka świateł. W okolicy nie było nikogo, choć to mogło się nader szybko zmienić, co zwiastowały odgłosy hulanki, dochodzące zza rogu - prawdopodobnie z karczmy. Noc była jasna, niebo - rozgwieżdżone, a Księżyc w pełni. Gdy rozejrzałeś się w okolicy, dojrzałeś w jego świetle pierzeję kamienic, do której należał sam budynek Gildii, dość jednak ponury na tle swych sąsiadów. Zaprawdę, nie tego oczekiwałeś jako efekt potężnego, synergicznego czaru. Wyobrażałeś sobie raczej coś jakby pałac, otoczony zewsząd pięknymi ogrodami... rzeczywistość jednak przyzwyczaiła Cię do tego, że bywała całkowicie odmienna od Twych wyobrażeń. Nuże, lepiej nie sterczeć tak na ulicy, bowiem okolica nieprzyjazna... z pewnością łacno tu dostać kosę w żebra kosztem najlichszego nawet trzosu.


Dura lex, sed lex.

Na imię mi Śmiertelnik, bo jest nas wielu.

Offline

 

#4 2012-07-01 10:40:46

 Eliasz

Suchy Królisiowy Potwór | MG

9608730
Zarejestrowany: 2012-06-21
Posty: 199

Re: Gildia Magów

Szału nie ma. Ale chyba nie musi być... potrzebuję wiedzy i ekwipunku, nie wygodnego spania i fajerwerków na powitanie.
Pukam do drzwi akademii. Jeżeli nikt mi nie otworzy drzwi, po chwili sam naciskam na klamkę i staram się wejść do środka.

Offline

 

#5 2012-07-01 11:46:09

 Mortal One

Administrator | Krewny i znajomy Królisia

25527614
Zarejestrowany: 2011-08-31
Posty: 458
WWW

Re: Gildia Magów

Stanąłeś przed budynkiem, a ten górował nad Tobą swoimi trzema kondygnacjami. W ogóle, nieprzyzwyczajony byłeś do życia w mieście. Jak przypuszczałeś, w samym Ordin byłeś może ze dwa razy... A tu wszystko było takie wysokie, duszne, ścieśnione i... brudne, o czym przekonałeś się, odjąwszy rękę od drzwi. Niestety, nikt nie zareagował. Zaraz jednak rzuciła Ci się w oczy wielka kołatka w kształcie - a jakże - pentagramu, którą miałeś na wysokości swoich oczu. To mosiężne cacuszko powinno narobić dużo więcej hałasu...


Dura lex, sed lex.

Na imię mi Śmiertelnik, bo jest nas wielu.

Offline

 

#6 2012-07-01 12:48:49

 Eliasz

Suchy Królisiowy Potwór | MG

9608730
Zarejestrowany: 2012-06-21
Posty: 199

Re: Gildia Magów

Pentagram... pffff. Wszędzie te cholerne pentagramy. Niech będzie...
Stuk - puk - stuk! Używam kołatki. Ciekawe, jak wygląda wyrwany ze snu, wkurzony mag...

Offline

 

#7 2012-07-01 13:21:59

 Mortal One

Administrator | Krewny i znajomy Królisia

25527614
Zarejestrowany: 2011-08-31
Posty: 458
WWW

Re: Gildia Magów

...pomyślałeś, jednak osoba, która Ci otworzyła, nie wyglądała ani na maga, ani na osobę wyrwaną z krainy Morfeusza, ani tym bardziej na kogoś, komu puściły właśnie nerwy. Była to bowiem niska, korpulentna kobieta o swojskich, grubo ciosanych rysach, długim, brązowym warkoczu i obfitym biuście. Po szczątkowym zaroście poznałeś, że to krasnoludzica. Gdy jednak Cię ujrzała, mina nieco jej zrzedła:
- Czego brudas chcieć od Helga? Nie widzieć, że Helga zajęta?! - powiedziała ostro, uszczknąwszy nieco z ogromnego kufla, który ściskała w swojej owłosionej łapie. Czknęła, podrywając w górę wszystkie partie swego ciała. Doszedł przy tym do Ciebie zapach strawionego piwa, czosnku i pieczeni. No, no, widać łacno sobie tutaj pofolgować...


Dura lex, sed lex.

Na imię mi Śmiertelnik, bo jest nas wielu.

Offline

 

#8 2012-07-01 13:35:15

 Eliasz

Suchy Królisiowy Potwór | MG

9608730
Zarejestrowany: 2012-06-21
Posty: 199

Re: Gildia Magów

Taaaak. Chyba jednak nic nie odda klimatu akademii. Tam było czysto, przyjemnie, klaustrofobicznie, wszyscy się nade mną znęcali, żarcie było niedobre... żyć nie umierać. Ordin było dużym miastem, ale chyba nie aż tak jak Tiarrim. Nigdy nie widziałem krasnoludzicy. Jestem prawie tak niski jak ona... khym!
- Ja jestem Eliasz, miałem się dzisiaj zjawić w gildii...

Ciekawe, czy od środka jest tak samo brudna jak z zewnątrz... ghu.

Offline

 

#9 2012-07-01 20:29:12

 Mortal One

Administrator | Krewny i znajomy Królisia

25527614
Zarejestrowany: 2011-08-31
Posty: 458
WWW

Re: Gildia Magów

- Eliasz? Hep! Jaki znowu Eliasz?! Chyba że to ty miałeś przynieść mi piwo z karczmy... hep! - wybełkotała krasnoludzica, nadymając się gniewnie oraz emitując w Twoją stronę nowe feerie jakże rozkosznych zapachów. Wtem jednak coś za jej plecami, w oświetlonym świecami skrawku korytarza (więcej nie widziałeś zza jej barczystych ramion) coś się poruszyło, rosnąc i rosnąc z każdą chwilą. Jak się zaraz okazało, oto szedł w Twoją stronę rosły, choć szczupły i odziany w purpurę mag. Przeprosił Helgę, stając na jej miejscu, a następnie bacznie Ci się przyglądając. Podrapał się przy tym po sporej łysinie, aż wreszcie chyba sobie coś przypomniał:
- Eliasz, tak? - powiedział słabym głosem, który kojarzył się z szelestem pergaminu. - Tak... ty pewnie jesteś od Juliusza. Proszę, proszę za mną. I witaj w szeregach Gildii, oczywiście - dokończył, robiąc Ci przejście.


Dura lex, sed lex.

Na imię mi Śmiertelnik, bo jest nas wielu.

Offline

 

#10 2012-07-01 21:09:41

 Eliasz

Suchy Królisiowy Potwór | MG

9608730
Zarejestrowany: 2012-06-21
Posty: 199

Re: Gildia Magów

Krasnoludzica może i nie wydała się zbyt miła, ale ten profesorek... to chyba arcymag.
- Tak, jestem uczniem Juliusza. Widzę, że już zadbał o to, żebym czuł się jak w domu. Pan jest...
Wchodzę do środka. Zapewne teraz zostanę zaprowadzony do swojego pokoju. Przyda mi się sen... i kąpiel. Chyba śmierdzę...

Sen zmara cień cień kąpiel... kanapka z serem?

Cholera, znowu jestem głodny.

Offline

 

#11 2012-07-01 22:50:57

 Mortal One

Administrator | Krewny i znajomy Królisia

25527614
Zarejestrowany: 2011-08-31
Posty: 458
WWW

Re: Gildia Magów

Helga zatrzasnęła za Wami drzwi, odcinając Cię od chłodów nocy tudzież dziwów wielkiego miasta, do których będziesz musiał się jeszcze przyzwyczaić. Gdy ją mijaliście, nie spuszczała z Ciebie wzroku, patrząc groźnie znad ściskanego oburącz kufla.

- Perialdes, mistrz Gildii - oderwał Cię od niej szeleszczący głos mężczyzny. - Z pewnością chcesz teraz udać się do swojej izby. Doskonale cię rozumiem. Teleportacja do najprzyjemniejszych rzeczy nie należy... posłuchaj mnie jednak jeszcze przez chwilę - ciągnął "profesorek", idąc z Tobą przez korytarz. I choć znajdowała się na nim cała masa pięknych gobelinów, przedstawiających dosłownie wszystko - od scen rodzajowych po ujarzmianie smoków - a także wymyślne złote świeczniki, zaś pod stopami miałeś drogocenny dywan, mimo tych wszystkich odciągaczy uwagi coś w tym człowieku sprawiło, iże wprost chciałeś go słuchać. W ogóle, czułeś jakąś silną, magiczną aurę, która biła od niego... i na pewno nie skłaniała do nazywania go "profesorkiem". A także aurę powagi. Ten człowiek stanowczo wiedział, co robi, i prawdopodobnie niejednego już tym zagiął...

- Jak pewnie wiesz, nie będziesz musiał zdawać wstępnych egzaminów do Gildii. To mają zapewnione wszyscy absolwenci Akademii Magii, a ty do nich należysz, i to z niezłym wynikiem. To właśnie przez ten wynik ominie cię również rok stażu, dlatego pracę u nas zaczynasz od jutra, najpóźniej - pojutrza. Rozumiesz? - twardo kontynuował profesor, nie dając Ci jednak żadnego czasu na odpowiedź. - Już dzisiaj jednak otrzymasz swoją... magiczną wyprawkę, że tak to nazwę. To również za szczególne wyniki w nauce. Znajdziesz ją w swoim pokoju, na łóżku. Ot, jedna różdżka, która pozwoli ci czerpać energię bezpośrednio z otoczenia, gdy ci jej zabraknie, zwój z czarem ognistym, który tej energii w ogóle nie wymaga - uważaj z nim jednak, gdyż bardzo łatwo go nieopacznie uaktywnić - oraz coś, co jest już wyposażeniem każdego członka Gildii: specjalny amulet, dzięki któremu będziemy mogli poznać twoje położenie, w razie gdybyś zaginął gdzieś w akcji. No, to tyle. Pierwsze wytyczne co do tego, co będziesz robił, otrzymasz już jutro. Pytaj się o Anwaldta Kreuza. Powinieneś spotkać go na śniadaniu. A właśnie. Kuchnie są tu, na dole, zaraz na prawo od wejścia. Przyjdź, jak już się oporządzisz. Rano, rzecz jasna. O, jesteśmy! - W istocie, stanęliście wreszcie przed Twoim przyszłym pokojem. Już chciałeś doń wejść, gdy Twój nowy mistrz zatrzymał Cię jeszcze...

- Jedna rzecz, chłopcze - głos starca stwardniał. - Z pewnością dostałeś pewne... szczególne wytyczne, zanim tu trafiłeś. Nie wiem, czym konkretnie miałbyś się zająć, ale ze wszystkim możesz zwracać się do swego mentora, Kreuza. Nie myśl jednak, że przez... naszą wspólną sprawę będziesz lepiej traktowany. Wręcz przeciwnie, nie licz tu na żadne sentymenty. Nawet to, że teraz ja z tobą rozmawiam, jest swoistą tradycją. To, że mistrz wita nowych... tak było od zawsze. - Ta ostatnia wiadomość jakoś niezbyt Cię zmartwiła, bo oto się okazało, że on, sam Perialdes, jest za Waszą sprawą! Czyli jednak Odszczepieńcy byli także wśród wielkich tego świata... aż serce zabiło Ci mocniej. Poważna aura, jaką roztaczał wokół siebie starzec, nie pozwalała jednak na rozklejanie się. Czułeś, że mężczyzna wymaga dyscypliny, więc chyba musiałeś mu ją okazać...


Dura lex, sed lex.

Na imię mi Śmiertelnik, bo jest nas wielu.

Offline

 

#12 2012-07-01 23:26:06

 Eliasz

Suchy Królisiowy Potwór | MG

9608730
Zarejestrowany: 2012-06-21
Posty: 199

Re: Gildia Magów

- Z całym szacunkiem, mistrzu, ale nigdy nie liczyłem na ulgowe traktowanie. Chyba, że oznacza ono po prostu większe możliwości działania i więcej opcji rozwoju.
Chyba nie lubię mieć do czynienia z ludźmi jego pokroju. Nawet profesorek nie był tak... nudny?
- Chciałbym jednak prosić, aby jutrzejszy dzień był dla mnie - przynajmniej częściowo - wolny. Muszę się zaopatrzyć w ekwipunek. Ostatnie wydarzenia mi pokazały, jak nieprzygotowany do czegokolwiek jestem. Chciałbym też wiedzieć, kto jest przychylny naszej sprawie tutaj, w gildii, i w ogóle w mieście. Ale to nie jest mi potrzebne konkretnie teraz. Zapewne oboje chcemy już pójść spokojnie spać...
Po wysłuchaniu odpowiedzi mistrza, żegnam się z im, grzecznie wchodzę do pokoju, rzucam swoje rzeczy na ziemie i idę spać.

Kto wie, z jakimi demonami będę walczył jutro?...

Offline

 

#13 2012-07-02 14:24:46

 Mortal One

Administrator | Krewny i znajomy Królisia

25527614
Zarejestrowany: 2011-08-31
Posty: 458
WWW

Re: Gildia Magów

- Odradzam szukania innych Odszczepieńców. To byłoby wbrew zasadom. Jeżeli któryś będzie ci do czegoś potrzebny, nasz mistrz sam cię na niego nakieruje. Ale na targ możesz iść jak najbardziej, zwłaszcza że jutro będzie dzień targowy, acz polecam raczej kramy rzemieślników, które łacno znaleźć w okolicy. Także w samej Gildii możesz coś zakupić; na lewo od wejścia jest sklep z magicznymi ingrediencjami oraz wieloma innymi, przydatnymi klamotami. Rzecz jasna, tylko dla członków. No, ale zmykaj już. Dosyć pytań. Zwłaszcza że w środku masz balię gorącej wody; pospiesz się, bo ci wystygnie! - tymi słowami mistrz Cię pożegnał, a Ty odetchnąłeś z ulgą. Koniec przynudzania.

W środku Twoja izba prezentowała się nie gorzej niż korytarz, z którego właśnie wyszedłeś. A już na pewno lepiej niż fasada Gildii. Wchodząc, o mało nie potknąłeś się o balię z wodą, dostatecznie wielką, byś zmieścił się w niej cały. Zaraz potem minąłeś proste, choć - na oko - wygodne łóżko, na którym znalazłeś ułożoną w kostkę pierzynę i szary koc. Tuż obok widniały jeszcze wełniane ręczniki i Twoja wyprawka, którą pokrótce przedstawił Ci już Perialdes. Obiecana różdżka okazała się zdobionym motywem roślinnym berłem, w którego głowicę wprawiono mały rubin. Wykonano je niemal całe ze srebra, zaś uchwyt miało kościany. No, no... lepiej się z tym nie obnosić, bo zaraz będziesz miał złodziei (złodziejek?) na karku. Obok tego cacka leżał medalion, w kształcie (skąd Ty to wiedziałeś!) małego pentaklu i o skórzanym rzemyku. Jeszcze dalej dostrzegłeś zwój, mieniący się słabą, magiczną poświatą. Z tym też lepiej będzie uważać...

Oprócz tego w pokoju znalazłeś szafę, trójramienny kandelabr, w którym paliły się czerwone świece, biurko, a na nim zapasy pergaminu, piór, laku, atramentu, piasku i innych przyrządów pisarskich, niezbędnych do prowadzenia dokumentacji, przy której spędzisz zapewne jeszcze długie godziny, oraz sygnet Gildii, zaś przy biurku - zdobione w leśne motywy krzesło. Tamto stało naprzeciw Ciebie, pod oknem z błony, które niechybnie wychodziło na podwórze.

Cóż... izba prezentowała się całkiem, całkiem, zwłaszcza w porównaniu z Twoim lokum w Akademii...


Dura lex, sed lex.

Na imię mi Śmiertelnik, bo jest nas wielu.

Offline

 

#14 2012-07-02 14:52:55

 Eliasz

Suchy Królisiowy Potwór | MG

9608730
Zarejestrowany: 2012-06-21
Posty: 199

Re: Gildia Magów

Dobra. Zmieniłem zdanie. Zdecydowanie podoba mi się tutaj. I nawet ta krasnoludzica mnie nie zrazi... hyyy! Aż dostaję drgawek! Jestem prawie tak niski jak ona... co za dramat. Może nauczę się magii iluzji? Wszyscy będą sądzić, ze jestem wyższy... ghu.

Rozejrzałem się jeszcze raz po pokoju. Ciekawa analogia. Klaustrofobiczne pomieszczenie zamieniłem na apartament, nudnego profesorka na nieludzko nudnego mistrza, małe Ordin na wielkie Tiarrim, cholera. Naukę na pracę. Praca. Chyba lepiej będzie, jeżeli już pójdę spać. Anwaldt Kreuz jest moim nowym kontaktem. Huuuu... mam nadzieję, że nie jest tak nudny jak dziadek.

Położyłem swoje pakunki obok szafy. Poczekają trochę, aż je rozpakuje. Rozebrałem się i od razu wszedłem do balii. Ughhhh! Ciepła woda... braaaakowało mi tego. Po umyciu się i wytarciu wyciągniętym na prędce ze swoich pakunków ręcznikiem kładę się spać.

Ciekawe, co przyniesie kolejny dzień. Jakie demony spotkają mnie w tym mieście?

Offline

 

#15 2012-07-06 20:30:35

 Mortal One

Administrator | Krewny i znajomy Królisia

25527614
Zarejestrowany: 2011-08-31
Posty: 458
WWW

Re: Gildia Magów

Po gorącej kąpieli przyszedł czas na gorące wyro. Tak gorące, że już po chwili posłało Cię do krainy Morfeusza. A w niej była już tylko cisza. Taak... nareszcie cisza. Siedzący przy prostym biurku mężczyzna potarł skronie i odgarnął z czoła kosmyki kruczoczarnych włosów. Choć oczy miał zamknięte, chwycił zręcznie coś, co służyło mu zapewne do pisania, i zaczął zaciekle notować, mrucząc pod nosem:

- Dwóch kupców… Tiarrim… tak, przekażę im. Czekaj… jaki znowu transport? A, tak. Bądź przy Złotniczej, gdy zabiją pierwsze dzwony… – Po chwili odrzucił to podłużne coś, co zostawiało niebieskie ślady na dziwnej, białej powierzchni (czyżby był to jakiś inny rodzaj pergaminu? – przemknęło Ci przez myśl), uchylił powieki i westchnął:

- Otwarte!

Do izby, w której się znajdował, weszła niewysoka, długowłosa postać w dziwnym, kolorowym ubraniu: czymś jakby koszuli, tyle że obciętej w okolicach ramion, i zielonej sukni, która sięgała jej zaledwie do kolan. Po głosie łatwo było jednak poznać, że to kobieta:

- Marcus. Prosiłam cię o coś. Czujesz? To już trzeci przypalony obiad w tym tygodniu.

Gdy mężczyzna gwałtownie się obrócił, położyła mu ręce na ramionach:

- I nie, nie mów proszę, że to znowu praca. Ja dobrze widzę, co się dzieje. I musimy wreszcie poważnie porozmawiać… - głos kobiety stwardniał.

- Jakoś nie mam pomysłu, o czym. Może mnie oświecisz?... – rzucił mężczyzna jakby od niechcenia, choć na jego twarzy wystąpiły nerwowe zmarszczki.

Teraz to ona westchnęła:

- Proszę. Nie udawaj, że nic się nie dzieje! Marcus… ja ciebie w ogóle nie poznaję. Cały czas siedzisz tylko w tym swoim biurze… unikasz ludzi… zaniedbujesz dom… pracę… mnie! Tak nie może dłużej być! Proszę, i co masz na swoje wytłumaczenie? Swoich zmyślonych przyjaciół?! – Kobieta ze łzami w oczach odsunęła się od niego. Teraz już krzyczała:

- Powiedz, co się z tobą dzieje?! Przerażasz mnie… miałeś napisać książkę. A teraz ta książka ożyła ci w głowie…

- Wendy, ja… ty już chyba nie wiesz, co mówisz.

- Ja?! Ja nie wiem?! To ty nie wiesz, co ty w ogóle robisz! A niszczysz nam życie, Marcus! Rozumiesz?! NAM! Jeśli chcesz niszczyć je sobie, proszę bardzo. Tam są drzwi. Mnie już powoli przestają interesować TWOJE problemy! Tylko zrozum… zrozum, że przez ciebie cierpi ktoś inny.

- Wendy, posłuchaj się…

- Ty siebie posłuchaj! Jak tak dalej pójdzie… to dwie ulice dalej mamy szpital psychiatryczny… proszę… nie zmuszaj mnie, żebym tam zadzwoniła – powiedziała kobieta ze łzami w oczach.

- Ty nic nie rozumiesz! – teraz podniósł głos mężczyzna. – Nie rozumiesz, że oni żyją… żyją w mojej głowie. Wiem, wiem, wiem! To brzmi jak słowa wariata! Ale zrozum! Ja nie mogę ich zostawić! Tam są miliony! Rozumiesz? MILIONY!

Tego było już chyba za wiele:

- Wyjdź. Po prostu: wyjdź. – Kobieta stanęła przy drzwiach, na twarz zakładając chłodną, pozbawioną uczuć maskę.

- Chyba o czymś zapominasz… to moje biuro.

- Wyjdź! Albo ja naprawdę tam zadzwonię! Proszę, nie zmuszaj mnie do tego!

- Wendy!

- Nie! Dosyć tych tłumaczeń! Po prostu wyjdź!

Mężczyzna westchnął, wstał powoli i mijając kobietę bez słowa, opuścił izbę. Ta rozejrzała się po jej wnętrzu, po czym usiadła na przykrytej dywanem podłodze. Ręce schowała w dłoniach. Płakała.

Zapadła ciemność. Taka, jaką pamiętałeś z objawienia Wszechwiedzącego. Ciemność gęsta, nieprzebrana… a zarazem – niemal namacalna. Aż rozerwał ją potężny (i znajomy) głos:

- Stało się. Nie chcą mnie już na mojej ziemi. Jestem tam inny. Psychol… tak mnie nazywają. Nie cieszy mnie to. Tym bardziej, że będę musiał zdecydować. Zdecydować: mój albo twój świat. Nie wiem, co wybrać. Mam chaos w głowie. I obawiam się, że chaos zagości również w Allandornie… Nadchodzi trudny czas, czas zła i prześladowań. Setki będą cierpieć, miliony – zadawać cierpienie. Nie… nie… chaos już się zaczął. Burza… wielka burza… uważaj na Świątynię… na pewno będzie szukać winnych kataklizmu… Uważaj... uważaj i na Ottona Ponurego. To podwójny agent, dość wysoki rangą w Gildii. Przekazuje informacje dla Inkwizycji. Informacje o nas, Odszczepieńcach. Na pewno jakoś ci to wynagrodzę. Wiem tylko, że spotyka się z ich człowiekiem w każdy dzień targowy, w karczmie „Pod szczęśliwą monetą”. Więcej ci nie powiem. Powodzenia i… poratowania tyłka. Nadchodzi trudny czas. Cholernie trudny czas.

Zbudziłeś się, cały zlany potem i zdyszany. Za oknem szalała burza.


Dura lex, sed lex.

Na imię mi Śmiertelnik, bo jest nas wielu.

Offline

 

#16 2012-07-21 19:52:41

 Eliasz

Suchy Królisiowy Potwór | MG

9608730
Zarejestrowany: 2012-06-21
Posty: 199

Re: Gildia Magów

Podobno pierwszy sen w nowym miejscu jest bardzo ważny. Należy go zapamiętać, bo od niego zależy, jak będzie się człowiekowi powodziło... nie żebym był przesądny, ale... ał. Moja głowa. Ból pulsował w okolicach skroni. Potrzebowałem dłuższej chwili, żeby je rozmasować i złagodzić swoje cierpienia.

Jeżeli tak dalej pójdzie to zwariuję. Wizje, demony... krasnoludzkie pomoce domowe. Brakuje tylko... Króliś?
Króliś, jakby nigdy nic siedział przy biurku. Gibu - gib, gibu - gib, gibał się na krześle to w jedną, to w drugą stronę.
- Nie przejmuj się mną, jestem tylko tworem Twojej chorej imaginacji. Przecież sam wiesz...
- Tak tak... wiem. Jestem nienormalny.
Podniosłem się z łóżka. Burza, zapewne noc... weryfikuję swoje podejrzenia podchodząc do okna.
- Powiedz mi, Eliś... - teraz usłyszałem głos pluszaka tuż za swoimi plecami - Uważasz te wizje za prawdziwe?
- No wiesz, w sumie to nie mogę być pewien niczego. Mogą być tak samo nieprawdziwe, jak ty.
Odwróciłem się, ale Królisia nie było. Chyba dlatego, że nie chciałem z nim już rozmawiać.

Może, jak nie będę chciał tych wizji, to one też znikną? Chociaż z drogiej strony, nigdy ich nie chciałem, więc skąd miałyby się wziąć?

Nie mniej jednak, trzeba się rozpakować. Poukładałem swoje rzeczy w szafie, wielką walizkę, w której wcześniej leżały schowałem pod łóżko. Ubrałem się i wyszedłem z pokoju, który zamknąłem na klucz, jeżeli taki mam. Ciekawe, jak wygląda jadalnia. Zaraz na prawo od wejścia... czas na mały spacerek. A może ktoś jeszcze nie śpi?

Offline

 

#17 2012-08-04 15:41:04

 Mortal One

Administrator | Krewny i znajomy Królisia

25527614
Zarejestrowany: 2011-08-31
Posty: 458
WWW

Re: Gildia Magów

Drzwi nie trzeba było zamykać na klucz. Kiedy tylko wyszedłeś, same zatrzasnęły się za Tobą. Aż podskoczyłeś, gdy w tym samym momencie na zewnątrz rozległ się huk gromu... Doszło też do Twoich uszu bębnienie deszczu i wycie wiatru. Potworne wycie... jakby się świat kończył albo Króliś zaczął śpiewać, choć to pewnie jedno i to samo. Ruszyłeś korytarzem, a dywan tłumił twe kroki, choć zdawało Ci się, że nawet gdybyś się teraz wydał, to i tak nikt by Cię nie usłyszał. Tak głośny był huk tej burzy... zdawało się, że była tuż za zakrętem... Aż w końcu zdałeś sobie sprawę, że za zakrętem ktoś nieopatrznie zostawił otwarte okiennice. Wicher trzaskał nimi o ściany, przed nosem mignęła Ci zerwana zasłona niczym duch z taniego balu przebierańców, a do środka wlewały się strugi deszczu, rozświetlane co chwilę przez światło błyskawicy. Dywan pod oknem był już cały mokry... Lepiej załatać tę dziurę, jeśli nie chcesz mieć problemów!


Dura lex, sed lex.

Na imię mi Śmiertelnik, bo jest nas wielu.

Offline

 

#18 2012-08-04 16:16:24

 Eliasz

Suchy Królisiowy Potwór | MG

9608730
Zarejestrowany: 2012-06-21
Posty: 199

Re: Gildia Magów

Magowie, phi! Za grosz rozumu nie mają, żeby zostawiać otwarte okno na noc.
- Eurus! Murus spiritorum! [Wiatr wschodni! Mur powietrza!]
Powstały tuż za oknem mur powietrzny ma zatrzymać wichurę. Teraz spokojnie powinienem być w stanie zamknąć okno... nie mniej jednak, coś tutaj jest nie tak.

Kiedy już zatrzymam wpadającą do korytarza wichurę, na wszelki wypadek sprawdzam, czy ktoś nie wszedł do środka. Powinny zostać mokre ślady stóp... jakoś nie chce mi się wierzyć, żeby któryś z magów ot tak sobie zapomniał zamknąć okna. Poza tym, nie mają od tego zaklęć? Byłbym... zawiedziony.

Ostatnio edytowany przez Eliasz (2012-08-04 16:17:44)

Offline

 

#19 2012-08-04 16:40:46

 Mortal One

Administrator | Krewny i znajomy Królisia

25527614
Zarejestrowany: 2011-08-31
Posty: 458
WWW

Re: Gildia Magów

Zaklęcia zapewne mieli, acz widać nie chcieli całego swego życia sprowadzać do czarów. I dobrze, wszak stara dewiza mówi: "czego nie musisz, tego nie rób magią". Tak, magia to tylko dodatek, który trzeba umiejętnie stosować i którego nie wolno nadużywać... tak uczyli Cię jeszcze w Akademii. Czy jednak będziesz musiał użyć jej przeciw intruzom? Co prawda żadnych śladów nie widziałeś, ale w korytarzu było ciemno (tylko czasem rozświetliła go kolejna błyskawica), więc być może coś uszło Twojej uwadze. Co nie zmienia faktu, że gdy rzuciłeś czar i zamknąłeś okno, poczułeś słaby smród zgnilizny i jakby... rozkładającego się mięsa? Być może zadziałała już Twoja wyobraźnia, która niejeden raz płatała Ci figle. I choć okno było parterowe, a po drugiej stronie nic nie broniło wejścia na nie, wychodziło na wewnętrzny dziedziniec, na który obcy nie mieli wstępu. Chyba jednak coś Ci się zdawało...


Dura lex, sed lex.

Na imię mi Śmiertelnik, bo jest nas wielu.

Offline

 

#20 2012-08-04 16:52:45

 Eliasz

Suchy Królisiowy Potwór | MG

9608730
Zarejestrowany: 2012-06-21
Posty: 199

Re: Gildia Magów

Śmierdziało mi to już wcześniej, ale dopiero teraz śmierdzi... dosłownie.
- Flamma!
Stworzony przeze mnie, silnie świecący ognik uniósł się w korytarzu, rozświetlając jego najciemniejsze zakamarki. Zapewne znajdę więcej, niż tylko kurz... chociaż na pewno mają na niego zaklęcia. Waaaa! to JEST Gildia Magów, ale nie wszystko muszą robić zaklęciami, na bogów! Chyba muszę trochę ukrócić swoje oczekiwania co do tego miejsca.

Miałem się nie rozpraszać! Skup się!

Rozglądam się po korytarzu, szczególnie zwracam uwagę na podłogę. Jeżeli naprawdę ktoś tu wszedł, to może być ciekawie. I jeszcze ten smród... grabarz? Nieuczciwy rzeźnik? Kró... Króliś?!

Offline

 

#21 2012-08-04 17:10:26

 Mortal One

Administrator | Krewny i znajomy Królisia

25527614
Zarejestrowany: 2011-08-31
Posty: 458
WWW

Re: Gildia Magów

Ani Króliś, ani rzeźnik, ani micha bigosu. Po prostu - w korytarzu byłeś tylko Ty i odgłosy szalejącej burzy. Grzmot za grzmotem, wzdragałeś się, gdy wtem się okazało, że część z tych grzmotów rozlega się w Twoim brzuchu. Odbiło Ci się przy tym nieświeżo... może to był ten zapach, który poczułeś przed chwilą, a jedynym gościem w Gildii był Twój głód?

Tym prędzej zapragnąłeś ruszyć do jadalni... musiałeś jednak zrobić to w całkowitej ciemności, bowiem wciąż byłeś osłabiony po teleportacji i - bądź co bądź - wyrwany ze snu w środku nocy. To spowodowało, że zaraz po przywołaniu ognik zgasł, nie mając skąd czerpać energii. Ups. Trudno się mówi.


Dura lex, sed lex.

Na imię mi Śmiertelnik, bo jest nas wielu.

Offline

 

#22 2012-08-04 17:23:10

 Eliasz

Suchy Królisiowy Potwór | MG

9608730
Zarejestrowany: 2012-06-21
Posty: 199

Re: Gildia Magów

Rzucanie zaklęć z pustym żołądkiem... rzeczywiście, kiepski pomysł. Nie pozostaje nic innego, jak iść w ciemnościach, kiedy w każdej chwili może mnie zaatakować jakiś skurwiel, prościutko do kuchni coś zjeść.

W nadziei, że mój wzrok chociaż trochę się przyzwyczai do ciemności, idę do kuchni. Jeść, jeść, jeść, jeść, jeść, dobra motywacja to i efekty będą, zapewne, dobre.

Offline

 

#23 2012-08-04 18:05:05

 Mortal One

Administrator | Krewny i znajomy Królisia

25527614
Zarejestrowany: 2011-08-31
Posty: 458
WWW

Re: Gildia Magów

Ruszyłeś więc do kuchni, w miarę możliwości się nie potykając, a po chwili mogłeś przyspieszyć już kroku - Twój wzrok w istocie się przyzwyczaił. Widać to, co może magia, nie urąga możliwościom natury...

Po minięciu niezliczonych drzwi doszedłeś w końcu do pamiętnego wejścia, przy którym nie tak dawno powitała Cię Helga. Skręciłeś i znalazłeś się w wysoko sklepionej jadalni, a na przeciw Ciebie znalazły się drzwi do samej kuchni. W jadalni stały, równolegle do siebie, trzy długie stoły. Skromnie, jak na taką instytucję... Wychodziło stąd też brudne okno na ulicę, jednak poza błyskami nic przezeń nie było widać. Do błysków byłeś już przyzwyczajony - tylko czasem, po silniejszych, miewałeś powidoki...

Tymczasem - w jadalni nikogo. Jeśli chciałeś coś skonsumować, musiałeś wejść do kuchni.


Dura lex, sed lex.

Na imię mi Śmiertelnik, bo jest nas wielu.

Offline

 

#24 2012-08-04 18:39:23

 Eliasz

Suchy Królisiowy Potwór | MG

9608730
Zarejestrowany: 2012-06-21
Posty: 199

Re: Gildia Magów

Hm. Najwidoczniej wszyscy śpią. Ciekawe, kto tutaj jest kucharzem? Zapewne Helga, a jeżeli tak, to żarcie będzie... ghu. Duże.

Kieruję swe kroki do kuchni. Jadalnia nie robi oszałamiającego wrażenia, jest jakaś taka mała. Najwidoczniej ta filia nie jest aż tak rozbudowana, co ma sens. Przynajmniej wszyscy wszystkich znają, wiadomo gdzie czego szukać i łatwo nią dowodzić. A tak swoją drogą... mam nadzieję, że nikt mnie nie zabije za baraszkowanie po nocach w poszukiwaniu żarcia.

Offline

 

#25 2012-08-04 19:58:48

 Mortal One

Administrator | Krewny i znajomy Królisia

25527614
Zarejestrowany: 2011-08-31
Posty: 458
WWW

Re: Gildia Magów

Z tą nadzieją otworzyłeś drzwi do kuchni, a te, od wieków nienaoliwione, skrzypnęły przeraźliwie zawiasami. Powiało piwnicznym chłodem... W kuchni okien było parę, wysokich i wychodzących na podwórze. Cały czas sypało się z nich światło błyskawic, w którym to świetle dostrzegłeś wielkie palenisko pod ścianą, dwa wysłużone kuchenne blaty, stalaktyty czosnku, ziół i suszonych grzybów, a także półki pełne garów, zastawy i kuchennych ingrediencji. Pod ścianami stało też tu kilka beczek, skrzyń i pakunków. Na środku widniała klapa, która prowadziła ani chybi do piwnic. Po prawej, w szpalerze okien, znajdowały się kolejne drzwi. I tyle ciekawego.

Rozglądając się, poczułeś też dziwne mrowienie na plecach...


Dura lex, sed lex.

Na imię mi Śmiertelnik, bo jest nas wielu.

Offline

 

#26 2012-08-04 22:22:46

 Eliasz

Suchy Królisiowy Potwór | MG

9608730
Zarejestrowany: 2012-06-21
Posty: 199

Re: Gildia Magów

Ta kuchnia jest straszna, dziwnie straszna, przedziwnie straszna. Chyba najstraszniejsza jest ta klapa na podłodze... klapy są dziwne. Szczególnie, jeżeli prowadzą do ciasnych piwnic.

Mrowienie. Obawiam się, że to coś gorszego i bardziej niebezpiecznego niż Helga. Nienawidzę swojego instynktu. A najbardziej nienawidzę farta, do spotykania dziwnych tworów.
Powoli odwracam się, gotów rzucić się wgłąb kuchni i zacząć rzucać garnkami w stojącego za mną demona. Oby to było TYLKO moje przewrażliwienie...

Offline

 

#27 2012-08-05 01:23:15

 Mortal One

Administrator | Krewny i znajomy Królisia

25527614
Zarejestrowany: 2011-08-31
Posty: 458
WWW

Re: Gildia Magów

Słowo się rzekło, a Ty powoli skierowałeś swoje ciało tam, skąd przybyłeś. Błyskawica rozświetliła widzianą przez półotwarte drzwi jadalnię, ukazując na ułamek sekundy coś dużego, włochatego, o dziwnej macce odchodzącej z tyłu głowy. To coś zbliżało się, wyciągnąwszy ręce przed siebie, jakby chciało Cię pochwycić. Wydawało przy tym dziwne, chrapiące odgłosy...

Po chwili stwór, kryjąc się za białymi plamami powidoków, które zostały Ci po naprawdę potężnym rozbłysku, znalazł się tuż przy drzwiach... I wtedy kolejny rozbłysk oświetlił jego (a raczej jej) twarz. Wasze spojrzenia spotkały się na ułamek sekundy, Twoje, zaspane, ze szklistym, zamglonym, należącym do... krasnoludzicy.

- Co ty tu robić?! I co taki zdziwion? Nie wiedzieć, iże Helga czasem lunatykować do kuchnia?! - krzyknął stwór bynajmniej nie żeńskim basem, Ciebie zaś o mało nie przyprawiając o zawał. Oto, jakie duchy straszą w tym domostwie...


Dura lex, sed lex.

Na imię mi Śmiertelnik, bo jest nas wielu.

Offline

 

#28 2012-08-05 10:50:50

 Eliasz

Suchy Królisiowy Potwór | MG

9608730
Zarejestrowany: 2012-06-21
Posty: 199

Re: Gildia Magów

Jedyne, co mi przychodzi do głowy to... kurwa. Jednak nienawidzę tego miejsca. Oddajcie mi mój ciasny pokój w Akademii! Ja NIE CHCĘ lunatykującej, mającej problemy z fleksją krasnoludzicy!
- Aaaawgh... Tego no, ja tylko chciałem coś zjeść... Teleportacja mnie wycieńczyła. Więc przyszedłem tutaj, ale nie za bardzo wiem jak się tym miejscem obsługiwać...
... a tak zupełnie poza tym, skoro lunatykowałaś do kuchni, to jakim cudem teraz nie śpisz?! Chyba nie obudziłbym tak łatwo osoby, która chodzi we śnie. Może to zgniłe mięso to... moje myśli zawędrowały w bardzo złe rejony. Och, a więc to jest ta dziwna część mojego mózgu.

Offline

 

#29 2012-08-05 15:07:47

 Mortal One

Administrator | Krewny i znajomy Królisia

25527614
Zarejestrowany: 2011-08-31
Posty: 458
WWW

Re: Gildia Magów

- Jeść chce? Trzeba było tak od razu... No nic, niech siada, zaraz mu coś Helga upichci - wyburczała krasnoludzica z NIEMALŻE matczyną troską (ile byś dał, by nie okazała się Twą rodzicielką!) i wskazała Ci przez drzwi ławę w jadalni. Sama zaś krzątała się przez chwilę, mrucząc pod nosem:

- Lunatyka nie widzieć... Te magi... tylko żarcie w głowie... i potem się dziwią, że ja już przez sen do kuchnia chodzić...

Później jej głos zamienił się w dziwne warczenie i nic już nie rozumiałeś. Warczenie przybierało na sile... wzdrygnąłeś się. Czy to dalej mówiła krasnoludzica, czy może... ktoś lub coś innego? Już miałeś spytać, gdy warczenie umilkło, a Helga zjawiła się z cynowym talerzem, na którym dostrzegłeś parujące pieczyste z warzywami oraz pajdę chleba. W drugiej ręce kobieta trzymała pocący się kufel piwa. Znowu rozległo się warczenie, aliści tym razem dobiegające z Twych głodnych trzewi...


Dura lex, sed lex.

Na imię mi Śmiertelnik, bo jest nas wielu.

Offline

 

#30 2012-08-05 15:52:12

 Eliasz

Suchy Królisiowy Potwór | MG

9608730
Zarejestrowany: 2012-06-21
Posty: 199

Re: Gildia Magów

- Dziękuję. Naprawdę ratujesz moje życie.
Przez chwilę podziwiam posiłek. No tak, w sumie zjadłbym cokolwiek, ale to naprawdę wygląda nieźle. Zajmuję się konsumpcją, popijając dużymi łykami piwa.
- Te burze... często tutaj się zdarzają? - zagaduję do Helgi. W sumie, wypadałoby z nią pogadać. Ona tu gotuje, więc... ona tu rządzi. Trzeba się podlizać.

Offline

 

Copyright © 2012 Śmiertelna Opowieść

Reklama | Misja forum | Kontakt | Prawa autorskie | Współpraca | Inspiracje | Poprawność językowa | Prywatność | Administracja | PBF?

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
Protetyka słuchu, aparaty słuchowe bartosz bielawski busy Koln klej do luster materace janpol