Ogłoszenie

Forum nieaktywne.

...ale może kogoś zainteresuje autorski blog jego twórcy: http://powidokisolipsysty.blogspot.com/

O co tu chodzi, czyli jak wytłumaczyć niewytłumaczalne. Wejdź, jeśli chcesz głębiej poznać (propagandę) forum. Uwaga! Silnie uzależnia!

Użytkowników prosi się o codzienne klikanie w toplisty (kliknij tutaj, aby zagłosować na wszystkie).

Wstępny nabór na mistrza (mistrzów?) gry!

#1 2012-05-27 23:19:52

 Mortal One

Administrator | Krewny i znajomy Królisia

25527614
Zarejestrowany: 2011-08-31
Posty: 458
WWW

Bezdroża

Tam, gdzie nie rozciągają się pola uprawne, w Tiarrimacie można znaleźć bezdroża. Czy raczej one mogą znaleźć nas... W przeciwieństwie bowiem do pierwszego rejonu, ten aż kipi od wszelkich szumowin, zbójców i kloszardów; zdaje się wręcz, że cała przestępcza śmietanka Tiarrimatu skumulowała się w tym miejscu. Większość bezdroży porośniętych jest gęstym lasem i górzystych. Nieliczne gościńce, wijące się między wzgórzami, są tu rzadko uczęszczane i niebezpieczne. Obawiać się należy ponoć nie tylko zbójców, ale też i różnorakich bestyj, co nocą wyłazić mają ze swych ciemnych jam...


Dura lex, sed lex.

Na imię mi Śmiertelnik, bo jest nas wielu.

Offline

 

#2 2012-08-09 18:29:09

 Vespera

Przewrotna osa | MG

Zarejestrowany: 2012-06-20
Posty: 155

Re: Bezdroża

Choć drogi mej od bramy nie uszczknęło za wiele, rychło okazał się konieczny postój. Pomroczność mną targała, ciemność bezkresną jeno widziałam, aż mi się sen ów dziwaczny a wczorajszy przypomniał, co na pastwę tych wydarzeń mnie cięgiem wydał. Rozkiełznany umysł popadł w stan bezwiednej apatii, myśli miast wprzódy wybiegać, po siedzibie Inkwizycji jeszcze błądziły. Imiona i lica, przedmioty i słowa, wszystko to mąciło mi się w głowie jak bełt w kielichu najmizerniejszego pijaczyny. Zdawało mi się, jak gdybym wieki temu ów kopertę z listą Odszczepieńców w biurze mistrza podmieniała… Wtem coś nieuchwytnego łeb mi drążyć od środka poczęło. Myśl jakaś, mglista i niewyraźna, krzykiem obwieszczała ideę, rozeźlona taką zwłoką w reakcji mózgowia. Znienagła jakby mnie grom oświecenia raził, kiedy przypomniałam sobie, że przecie owa podkradziona lista nadal tkwi w fałdach mego odzienia. Wyjąwszy ją raptownie, nerwowo odpieczętowałam kopertę i wydobyłam z niej kartelusz, coby imiona i siedziby swych przyszłych zbawców poznać.
Jestem człowiekiem miasta, Tiarrim było całym moim żywotem. Dla takich jak ja, banicja równa się śmierć. Gdzież indziej miałam szukać tymczasowego schronienia, jak nie u moich nowych przyjaciół, którzy wszakże również przyczynili się do mojego obecnego położenia?


Jak się nie ma, co się lubi, to się kradnie, co popadnie.

Offline

 

#3 2012-08-09 18:53:53

 Mortal One

Administrator | Krewny i znajomy Królisia

25527614
Zarejestrowany: 2011-08-31
Posty: 458
WWW

Re: Bezdroża

Pieczęć puściła, a Ty wyjęłaś z koperty pomiętą stronicę. Na niej zaś, w świetle księżyca, w istocie ukazała się lista nazwisk, co więcej, nazwisk z adresami. Twój zmęczony wzrok błądził po nich z trudem, zaś umysł próbował za nim nadążyć. W końcu oboje spotkali się nad jednym mianem: "Kathia, cudotwórczyni, alchemiczka. Przy wschodnim cmentarzu skromnie pomieszkuje".

Cmentarzu, cmentarzu... o nie, coś w Tobie głośno protestowało, gdyś myślała o lokum przy żalniku. Zwłaszcza gdy wśród myśli obijających się niespokojnie o Twą czaszkę wyłowiłaś jedno wspomnienie: wspomnienie inkwizytora, który mówił coś o ożywieńcach... ale basta! Aliści wygląda na to, iże nie masz wyboru... zaś jeśli owa Kathia to cudotwórczyni, z pewnością jakoś przed nieumarłymi się wybroni. Oby...

Same zaś cmentarne wzgórza widniały nieopodal. Bliżej niż jakikolwiek zajazd czy karczma. A jeśli wierzyć słowom inkwizytorów, burza nadejdzie jeszcze tej nocy...


Dura lex, sed lex.

Na imię mi Śmiertelnik, bo jest nas wielu.

Offline

 

#4 2012-08-09 19:53:35

 Vespera

Przewrotna osa | MG

Zarejestrowany: 2012-06-20
Posty: 155

Re: Bezdroża

Jęknęłam żałośnie, gdy oczyma wyobraźni ujrzałam miejsce mej dzisiejszej noclegowni. Po tylu przeżyciach ani chybi pusty grób na mogilniku to wymarzony siennik, któremu burza nada niezapomnianych wrażeń. No nic, siły moje już na dogorywku, toteż chcąc nie chcąc, udałam się w stronę upiornego miejsca, wykrzesując resztki sił witalnych z mojego wyzutego z życia truchła. Pozostało tuszyć, że szanowna Kathia posiada wystarczająco wiele dech do zabicia nimi okien…


Jak się nie ma, co się lubi, to się kradnie, co popadnie.

Offline

 

#5 2012-08-09 20:43:01

 Mortal One

Administrator | Krewny i znajomy Królisia

25527614
Zarejestrowany: 2011-08-31
Posty: 458
WWW

Re: Bezdroża

Księżyc był już w pełni, kiedy Ty ruszyłaś zaniedbanym gościńcem w stronę wzgórz. Cienie przydrożnych drzew i zarośli tworzyły fantastyczne, powykręcane kształty, sięgające w Twoją stronę niematerialnymi szponami...

W końcu zbliżyłaś się do wzgórz na tyle, by dostrzec odcinające się od nich wyraźnie kształty nagrobków, grobowców i mauzoleów, nierzadko okraszonych wszystek maści sepulkralną rzeźbą... Po chwili dostrzegłaś też niewielki lasek po drugiej stronie gościńca, na przeciw cmentarza. Spomiędzy drzew zdawało się przezierać drgające w oknie światło. Kiedy weszłaś między Smętne Wzgórza, pewna byłaś, iże to światło świecy...


Dura lex, sed lex.

Na imię mi Śmiertelnik, bo jest nas wielu.

Offline

 

#6 2012-08-31 23:21:34

 Eliasz

Suchy Królisiowy Potwór | MG

9608730
Zarejestrowany: 2012-06-21
Posty: 199

Re: Bezdroża

- Teraz na Smętne Wzgórza, taaak? Prowadź, Anwaldtcie. Swoją drogą, wyglądasz jakbyś trupa zobaczył...

Na bogów! Eliaszu, cóż za wysublimowany żart! Skarciłem samego siebie w swoich myślach. Lepszej gadki wymyślić nie mogłem...

- Y... znaczy się... tego no... po prostu prowadź!

Offline

 

#7 2012-08-31 23:29:20

 Ignigenus

Gracz

20334578
Zarejestrowany: 2012-08-16
Posty: 38

Re: Bezdroża

Ciekawe, czy jak będę przebywał więcej wśród magów to też będę tak mało mówił... Ale rozumiem, trza być cicho, a więc jestem. I podążam, gdzie mnie prowadzą.

Offline

 

#8 2012-08-31 23:40:01

 Mortal One

Administrator | Krewny i znajomy Królisia

25527614
Zarejestrowany: 2011-08-31
Posty: 458
WWW

Re: Bezdroża

- Taak, na Smętne Wzgórza - odparł Anwaldt, wyraźnie zafrasowany. - Wybacz, jestem trochę nieobecny. Prawie mnie nakryli. Musiałem uciekać przez pół Tiarrim.

Pewnie zużył przy tym sporo energii na czary maskujące - i stąd ta bladość...

Strażnik za Wami zatrzasnął drzwiczki w bramie, nawet się nie pożegnawszy. Teraz przed Wami rozciągnęły się porośnięte chaszczami wzgórza i nieużytki, poprzecinane gdzieniegdzie nitkami traktu. Wasz był brukowany i (chwała Wszechwiedzącemu!) prawie nieubłocony. Widać przez dzień - a był to wyjątkowo ruchliwy dzień, trzeba wspomnieć! - kopyta setek koni i koła niezliczonych wozów dosłownie starło je z powierzchni ziemi.

Tymczasem trakt wiódł Was w stronę rysujących się w oddali sylwetek wzgórz. Już z tej odległości dało się dostrzec "porastające je" nagrobki; ich ilość sprawiała, że Smętne Wzgórza wyglądały jak ogromne, przyczajone jeże.


Dura lex, sed lex.

Na imię mi Śmiertelnik, bo jest nas wielu.

Offline

 

#9 2012-08-31 23:49:08

 Eliasz

Suchy Królisiowy Potwór | MG

9608730
Zarejestrowany: 2012-06-21
Posty: 199

Re: Bezdroża

- Jesteś nieźle wyczerpany. Cholera, jaki mamy plan? Poza tym, ze nasz miotacz może wszystko spalić na popiół? Potrzebujemy czegoś mnie efektownego. Ale równie efektywnego... jeżeli wiesz o co mi chodzi. Jak dojdzie do walki, to nawet my możemy mieć problemy z naszą liczebną przewagą. Hm....

To jest pewna przeszkoda. Jeżeli żywiołak nie będzie chciał współpracować...

- Proponuję, aby poszła tam jedna osoba. Pozostała dwójka będzie mogła się włączyć do akcji w razie czego. Nie możemy też go osaczyć, bo ucieknie. Rozumiecie?

Offline

 

#10 2012-08-31 23:59:43

 Ignigenus

Gracz

20334578
Zarejestrowany: 2012-08-16
Posty: 38

Re: Bezdroża

- To teraz pytanie, kto powinien do niego pójść. Mogę się nawet zgłosić, nigdy żywiołaka nie widziałem... Ale nie gwarantuje wyników. Poza tym, mam dziwne wrażenie, że on ma tu jakąś przewagę... Może mi się tylko wydaje ale zdecydowanie trzeba uważać... - No i czemu zaczęło mi się robić gorąco. Dziwne uczucie. Dosyć niepokojące, bo do tej pory, było raczej chłodno.

Offline

 

#11 2012-09-01 00:03:37

 Mortal One

Administrator | Krewny i znajomy Królisia

25527614
Zarejestrowany: 2011-08-31
Posty: 458
WWW

Re: Bezdroża

- Ale dokąd ten żywiołak miałby uciec? - odparł Anwaldt, stawiając długie kroki. - Bez nas zginie w ciągu tygodnia. Jeżeli tam się stawi i wie, cośmy mu obiecali, to nie sądzę, aby zależało mu na walce. Prędzej można użyć jego - wskazał podbródkiem Czerwonookiego - jako drobną "zachętę" do tego, by mówił wyczerpująco i na temat. Ot, jako taki element zastraszający. Bez większej szkody, rzecz jasna. A do walki zniechęci go dodatkowo fakt, iże potrzebujemy sporej energii, by rzucić czar synergiczny, który odeśle go z powrotem do Durgemnu. Jeżeli wyczerpie nas wojaczką, będzie mógł zapomnieć o powrocie do ojczyzny. Oczywiście, na wstępie go o tym powiadomię. Już nie mówiąc o tym, iże cmentarz nie jest najlepszym miejscem, by się rozdzielać...


Dura lex, sed lex.

Na imię mi Śmiertelnik, bo jest nas wielu.

Offline

 

#12 2012-09-01 00:11:45

 Eliasz

Suchy Królisiowy Potwór | MG

9608730
Zarejestrowany: 2012-06-21
Posty: 199

Re: Bezdroża

- Więc idziemy wszyscy razem... zobaczymy, może nam się uda. Ba! Musi nam się udać. Czerwonooki, lepiej przygotuj jakieś płomienne przywitanie. Oby zabawa była przednia.

Ścisnąłem w dłoni kamyk. Kiedy przyjdzie czas, użyję go jako pocisku. Chociaż, zapewne, nie będzie takiej potrzeby. Oby. Lepiej mieć kolejnego sojusznika, niż... jeszcze bardziej kolejnego wroga.

Offline

 

#13 2012-09-01 00:20:33

 Ignigenus

Gracz

20334578
Zarejestrowany: 2012-08-16
Posty: 38

Re: Bezdroża

- Wolisz coś widowiskowego, czy raczej kameralnego ? - Dobra kształtowanie ognia mogę sobie odpuścić... Będzie zbyt widoczne. Chyba że... użyje nieco innego ognia. Zużywa sporo energii, ale daje mało światła i nie powinien być zbyt widoczny. Chociaż, niebieski ogień, średnio mi odpowiada. Może i cieplejszy, ale w normalnych warunkach nieopłacalny. Parę swobodnych ogników z niego, wokół mnie powinno wystarczyć. W razie czego po prostu zaatakują wroga.

Offline

 

#14 2012-09-01 00:30:34

 Mortal One

Administrator | Krewny i znajomy Królisia

25527614
Zarejestrowany: 2011-08-31
Posty: 458
WWW

Re: Bezdroża

- Kameralnego - uprzedził Eliasza Anwaldt. - Nie chcemy przecież zwracać niczyjej uwagi, a cmentarz - wbrew pozorom - ma także żywych mieszkańców.

I z tymi słowami doszliście do Wzgórz. Teren był tutaj nierówny; droga gubiła się pośród łagodnych wzniesień. Cmentarz nie miał na szczęście żadnej bramy ni ogrodzenia; to oddzielało jedynie bogatszą jego część (przeznaczoną zapewne dla tiarrimskiej szlachty) od biedniejszej. Wy chyba jednak zmierzaliście do tej drugiej...


Dura lex, sed lex.

Na imię mi Śmiertelnik, bo jest nas wielu.

Offline

 

#15 2012-09-01 18:00:32

 Vespera

Przewrotna osa | MG

Zarejestrowany: 2012-06-20
Posty: 155

Re: Bezdroża

- Ani mi się waż choćby zbliżać do Dziczy – wzdrygnęłam się na samą myśl o tej sławetnej głuszy, której mateczników nie dane mi było ujrzeć i ów stan rzeczy pragnęłam zachować do końca żywota.
– Może na gościńcu uda nam się złapać jakowyś wóz z furmanem, który okaże się uczynnym człekiem bądź dobitna zachęta wskrzesi jego ukrytą dobroć – rozmarzyłam się na głos, jako że nie uśmiechało mi się tłuczenie piechotą po nieprzyjaznych dla mnie rejonach, czy może raczej bycie zależną od kogokolwiek. Nie, żebym wątpiła w Kathii znajomość kartografii.


Jak się nie ma, co się lubi, to się kradnie, co popadnie.

Offline

 

#16 2012-09-01 20:09:41

 Mortal One

Administrator | Krewny i znajomy Królisia

25527614
Zarejestrowany: 2011-08-31
Posty: 458
WWW

Re: Bezdroża

Kathia najwyraźniej sobie też nie ufała, gdyż ochoczo podchwyciła Twój pomysł:

- Patrz... - powiodła ręką po okolicznych terenach - coraz więcej jest karawan i samotnych furmanek. Jeśli uda nam się złapać którą, to nie będę oponować. Zacniej jednak wybrać mniej ludną. Im mniej osób zapamięta nasze facjaty, tym lepiej...

W istocie, coraz częściej mijaliście to samotnych wędrowców na koniu, to biednych chłopów na rozklekotanych wozach, to znowu karetę z jakim bogatym paniczem... wszyscy jednak zmierzali w odwrotną stronę - do Tiarrim. Chociaż... tam, w oddali, za kilkoma meandrami brukowanej rzeki! Czy ta chłopina nie zmierza właśnie na wschód?...


Dura lex, sed lex.

Na imię mi Śmiertelnik, bo jest nas wielu.

Offline

 

#17 2012-09-01 22:04:23

 Vespera

Przewrotna osa | MG

Zarejestrowany: 2012-06-20
Posty: 155

Re: Bezdroża

Już mnie niemała wzięła nerwica, kiedy raz po raz kolejne wozy w nie tą co trzeba zmierzały stronę. Co im wszystkim do łba strzeliło, że jak te szczury do miasta gnają, skoro w nim już dość mieściło się śmierdzących i upierdliwych gryzoni. A zwłaszcza tych ludzkich!
- Tam jest jakiś wóz! – poderwałam się entuzjastycznie, dostrzegając wreszcie nadzieję majaczącą w oddali. - Żwawo! – ponagliłam Kathię i nie poczekawszy na nią, coby cennej okazji nie przepuścić, poleciałam za chłopem jak na złamanie karku. 
- Dobry człowieku – wrzasnęłam, machając do niego rękami. – Poczekajże sekundę!


Jak się nie ma, co się lubi, to się kradnie, co popadnie.

Offline

 

#18 2012-09-01 22:21:52

 Mortal One

Administrator | Krewny i znajomy Królisia

25527614
Zarejestrowany: 2011-08-31
Posty: 458
WWW

Re: Bezdroża

Twoje "Tam jest jakiś wóz" niezbyt pobudziło Twą towarzyszkę do biegu, jako że wozów wokoło było krocie. Dlatego ruszyła po prostu za Tobą, wymijając żywe (i nie tylko) przeszkody.

Z kolei ten, którego nazwałaś "dobry człowiekiem", z początku nawet się nie zorientował, iże coś do niego mówisz. Widać miał bardzo wysoką samoocenę... W końcu jednak spostrzegł Twe starania i szarpnął lejcami:

- Prrr...

Brązowa szkapa posłusznie się zatrzymała. Jej właściciel, ogorzały, odziany w przepoconą koszulę i lniane spodnie wieśniak, aż okręcił obfity wąs wokół palca i gwizdnął. Koń opacznie wziął to za komendę do ruchu. Bamber szybko skorygował pomyłkę i odezwał się naznaczonym niezliczonymi hektolitrami bimbru głosem:

- Panie to do mnie? Zapraszam, zapraszam...

Wskazał przy tym stertę siana za sobą, błyskając chciwie oczami. Przynajmniej będziecie miały miękko...


Dura lex, sed lex.

Na imię mi Śmiertelnik, bo jest nas wielu.

Offline

 

#19 2012-09-01 22:40:38

 Vespera

Przewrotna osa | MG

Zarejestrowany: 2012-06-20
Posty: 155

Re: Bezdroża

Miękko to będzie miał ten obwieś, aliści w gaciach, jeśli ino cokolwiek będzie kombinować. Jednakowoż nie było na razie co się ujawniać ze swą ufnością do ludzi i świata, toteż uśmiechnęłam się doń czarująco w podzięce za tę „uprzejmość”.
- Dzięki ci, panie, za twe dobre serce. Ślicznie obiecujemy nie czynić ci żadnych subiekcji w drodze – szczebiotałam niewinnie, sadowiąc się na sianie i czekając, aż Kathia szanowną rzyć swą ruszy. - A dokąd to nasz wybawiciel zmierza?


Jak się nie ma, co się lubi, to się kradnie, co popadnie.

Offline

 

#20 2012-09-01 23:00:31

 Mortal One

Administrator | Krewny i znajomy Królisia

25527614
Zarejestrowany: 2011-08-31
Posty: 458
WWW

Re: Bezdroża

Kathia zajęła miejsce obok Ciebie. Pachniało sianem. Ooo tak... rzecz doprawdy niespotykana, gdyby na tym sianie usiąść...

- A, póki co... do najbliższego zajazdu. Będziemy idealnie na noc - odpowiedział Wasz wybawiciel, szczerząc się przy tym znacząco. Widząc jednak, iż się na nim spostrzegłyście, dodał szybko (i niewinnie) - A co panienki? Samemu podróżować?... Pełno zbójów jest a bestyj na traktach... łacno się na jaką napatoczyć. A i że panienki są... panienki... to... różne ludzie bywają na tym świecie. Niektórym tylko jedno w głowie...

Tak, jak jemu? - przemknęło Ci przez myśl. Oby nie zażądał innej zapłaty niż w złocie...

Wóz podskoczył na wertepie. Słońce pięło się coraz wyżej. Właściwie już grzałoby Wam w karki, gdyby nie to, iże karki miałyście na sianie. Gdzieś obok brzęczała też mucha. Proza życia!


Dura lex, sed lex.

Na imię mi Śmiertelnik, bo jest nas wielu.

Offline

 

#21 2012-09-01 23:33:47

 Vespera

Przewrotna osa | MG

Zarejestrowany: 2012-06-20
Posty: 155

Re: Bezdroża

- Tym bardziej radujemy się, iż na zacnego człowieka trafiłyśmy, panie. Miałyśmy za przewodnika pewnego gędźbę z Cordin, dokąd to miał nas poprowadzić, aliści spił się jak na łachudrę tego pokroju przystało i w porachunki w pierwszej lepszej karczmie wdał – odparłam od niechcenia, niezbyt nawet głowę fatygując przy łżeniu.
- Chcesz się zdrzemnąć czy pozwolisz, że sama kimnę? – po chwili zadałam to właściwie retoryczne pytanie towarzyszce, tusząc, iż nie muszę jej wyjaśniać, czemu nie wolno nam spać jednocześnie. Z niejakim zblazowaniem obserwowałam uciekający przed oczyma w zabójczo rączym tempie świat, który dotychmiast widniał w mej świadomości jako biała plama na mapie. Przyszło mi w końcu zapłacić cenę za ignorancję…

Ostatnio edytowany przez Vespera (2012-09-01 23:42:12)


Jak się nie ma, co się lubi, to się kradnie, co popadnie.

Offline

 

#22 2012-09-01 23:57:17

 Mortal One

Administrator | Krewny i znajomy Królisia

25527614
Zarejestrowany: 2011-08-31
Posty: 458
WWW

Re: Bezdroża

- Kimnij, kimnij - odparła dobrodusznie Kathia. Tym dobroduszniej, iże sama ziewnęła zaraz potem. A Ty zaś usłuchałaś. Koła wozu terkotały miarowo, a kopyta konia dopełniały melodii, która rychło wprawiła Cię w przyjemny trans. Dodatkowo pomógł Ci fakt, iże furman postanowił nie odzywać się już swym zapijaczonym głosem. I nawet do Słońca w końcu się przyzwyczaiłaś... zaraz... Słońca? Jakiego Słońca? Przecież była już tylko ciemność...

Zbudziły Cię ciężkie krople deszczu. Spojrzałaś na niebo. Było zachmurzone. Słońce przebijało się daleko za Wami, na zachodzie, wyciągając ku ziemi złote "palce boga". Na zachodzie... czyli było już co najmniej popołudnie.

Obok Ciebie Kathia spała. Niedobrze... czyżby nie zrozumiała, iże niemądrym jest spać jednocześnie przy nieznajomych? A może po prostu sen ją zmorzył?...

Dobrze, iże chociaż żaden Wszechwiedzący nie chciał Cię już zamęczać swymi poronionymi majakami!


Dura lex, sed lex.

Na imię mi Śmiertelnik, bo jest nas wielu.

Offline

 

#23 2012-09-02 00:39:44

 Vespera

Przewrotna osa | MG

Zarejestrowany: 2012-06-20
Posty: 155

Re: Bezdroża

A spróbowałby jeno, a już ja bym mu wyłożyła, co o jego świętej rzyci sądzę! Podniosłam się z siana i z rozsierdzeniem zoczyłam, jak Kathia śpi sobie w najlepsze, nic sobie nie robiąc z mojego bezpieczeństwa. Tak słodko drzemała, że ino ktoś naprawdę pozbawiony serca próbowałby ją teraz zbudzić…
Toteż całą swoją siłę włożyłam w szczutka w nos, którym ją na dzień dobry, czy raczej dobre popołudnie uraczyłam. Zaś przyjacielskiemu furmanowi nie mogłam pokazać dezorientacji, w którą z jej wyłącznie winy popadłam, zatem podniósłszy się nieco z siana, niby to beztrosko go zagaiłam.
- Panie? Przepraszam, ale daleko to my już zajechaliśmy?


Jak się nie ma, co się lubi, to się kradnie, co popadnie.

Offline

 

#24 2012-09-02 01:21:02

 Mortal One

Administrator | Krewny i znajomy Królisia

25527614
Zarejestrowany: 2011-08-31
Posty: 458
WWW

Re: Bezdroża

Kathia skrzywiła się przez sen, ale mimo bębniącego coraz silniej deszczu i Twoich zabiegów - wciąż nie obudziła. Nic to. Pozostało wysłuchać odpowiedzi bambera:

- O! Już panienka nie śpi?... - zapatrzył się na chwilę. - Nu, daleko, daleko! - dodał wreszcie, wszystko Ci tym tłumacząc.

Na szczęście, mogłaś takoż posiłkować się własnym rozumem, który - w przeciwieństwie do serca - wciąż jeszcze posiadałaś. Ten zaś podpowiedział Ci, że bezludna okolica, równinna i porośnięta niskimi chaszczami, które chłodny wiatr targał w tę i we w tę, była charakterystyczna dla rejonu Portac. Miasta... a gdzie miasto, tam będzie i zajazd! A gdzie zajazd, tam dużo... sakiewek? A może wypadałoby pomyśleć wreszcie o czymś tak przyziemnym, jak jedzenie? Zwłaszcza że śniadania nie dojadłaś przez wizytę niespodziewanych (choć nie niezapowiedzianych) gości...


Dura lex, sed lex.

Na imię mi Śmiertelnik, bo jest nas wielu.

Offline

 

#25 2012-09-02 01:38:59

 Vespera

Przewrotna osa | MG

Zarejestrowany: 2012-06-20
Posty: 155

Re: Bezdroża

Toć nie będę czekać do samego Portac z zaspokojeniem głodu, pomyślałam z niesmakiem. Pikanterii dodawała takoż dżdża, której nałożenie kaptura jakoś nie chciało unicestwić. 
- Wstawaj, ślamazaro – potrząchnęłam niedelikatnie Kathią, skoro moja uprzednia sugestia okazała się nie dość dobitną. – Podobno wzięłaś ze sobą jakieś jadło, więc nie ma co czekać, nim się zepsuje.

Ostatnio edytowany przez Vespera (2012-09-02 01:42:16)


Jak się nie ma, co się lubi, to się kradnie, co popadnie.

Offline

 

#26 2012-09-02 01:58:16

 Mortal One

Administrator | Krewny i znajomy Królisia

25527614
Zarejestrowany: 2011-08-31
Posty: 458
WWW

Re: Bezdroża

- Co... jakie jadło... - wydukała nieprzytomnie kobiecina, otworzywszy oczy. Zamrugała i zaraz zasłoniła twarz, gdy spadło na nią kilka dużych kropel, tak jak przed chwilą na Twoją. W końcu chyba smagający Wasze twarze wiatr ją uprzytomnił: - A, tak, tak... zaraz coś ci dam...

Sięgnęła do kufra, a kufra nie by... a nie! Zakopał się tylko w sianie... Otworzyła go tak, by furman nie dostrzegł zawartości (choć i tak był odwrócony tyłem; atoli zawsze lepiej dmuchać na zimne!), i wyciągnęła stamtąd grubą kiełbasę i czerstwy chleb, a do tego jakże apetycznie wyglądającą... cebulę.

Wóz aż podskoczył z wrażenia!


Dura lex, sed lex.

Na imię mi Śmiertelnik, bo jest nas wielu.

Offline

 

#27 2012-09-02 13:48:02

 Vespera

Przewrotna osa | MG

Zarejestrowany: 2012-06-20
Posty: 155

Re: Bezdroża

Pewne sprawy niekiedy wymagają przemyślenia, by uniknąć pochopnego działania. Któż lepiej mógł o tym wiedzieć niźli ja? Zachowując zimną krew, spojrzałam bezemocjonalnie na Kathię. Następnie równie beznamiętnie na cebulę. A potem znów bezemocjonalnie na Kathię.   
- Mam rozumieć, moja zaradna kamratko - zaczęłam powoli i wyważenie, w dalszym ciągu zbyt porażona tym bezmiarem głupoty, by od razu miotać gromy z wściekłości – iż rychtując prowiant na dłuższą drogę, wzięłaś ze sobą… CEBULĘ? – pękłam wreszcie i w alteracji z całej siły cisnęłam ów biedne warzywo prosto w Kathię. – I co jeszcze, głupia? Może na kolację zjemy żabi skrzek? – rozjuszyłam się nader porządnie, z kiełbasy i czerstwego chleba jako broni przeciw głupocie ludzkiej jeszcze mimo wszystko nie robiąc użytku.


Jak się nie ma, co się lubi, to się kradnie, co popadnie.

Offline

 

#28 2012-09-02 14:20:40

 Mortal One

Administrator | Krewny i znajomy Królisia

25527614
Zarejestrowany: 2011-08-31
Posty: 458
WWW

Re: Bezdroża

- Phi! Znalazła się smakoszka! Ale dobrze! Teraz będziesz się wzbraniać, atoli zobaczymy, która pierwsza zdechnie z głodu! - wrzasnęła Kathia i, rozjuszona, wgryzła się w cebulę, odrywając soczysty kawał...

- A co się panienki tak pieklą? - zamamrotał tymczasem woźnica. - O cebulę? Cebula to podstawa, o! Za młodu, jak jeszcze mój dziadzia żył, to zawsze do mnie mawiał: "cebula ma warstwy; każda jest niby płat ogrzej skóry - jak zjecie jej troszku, to wasza stanie się twardsza!". Takoż ja, pomny na słowa praszczura, co dzień jadam cebulę!

I wyciągnął zza pazuchy ogromny okaz, aby wgryźć się weń swym pożółkłym uzębieniem z chrzęstem, który przypominał chrzęst kruszonych kości.

Zapach cebuli unosił się w powietrzu. Wyglądało na to, że nie jesteś w klubie... ale cóż to! Tam, w oddali, za ścianą deszczu! Czy to nie miasto się tam rysowało? A obok rzeka... czy to nie stary, dobry Ires?


Dura lex, sed lex.

Na imię mi Śmiertelnik, bo jest nas wielu.

Offline

 

#29 2012-09-02 15:30:20

 Vespera

Przewrotna osa | MG

Zarejestrowany: 2012-06-20
Posty: 155

Re: Bezdroża

- W takim razie wykażę się ignorancją dla własnego zdrowia, bowiem ostanę się przy strawie dla charłaków – odparłam nadąsana wobec tej przytłaczającej dla nosa siły argumentu i poczęłam z wielce wyszukaną dystynkcją wtranżalać kiełbasę i chleb dla miękkoskórych, słabych prostaczków. Po chwili jednak, która dość winna dać czasu owym śmieciożercom na zauważenie mego dalszego indyczenia się, na krótko zawiesiłam obrazę, widząc właśnie coś tak radującego moją niecną duszycę. Nowe miejsce pracy!
- Portac!  - zawołałam entuzjastycznie, na wypadek gdyby ta oślica tak zaprzątnięta cebulą nie zauważyła otaczającego ją świata. – Panie woźnico, zajedziemy?

Ostatnio edytowany przez Vespera (2012-09-02 15:31:03)


Jak się nie ma, co się lubi, to się kradnie, co popadnie.

Offline

 

#30 2012-09-02 15:40:58

 Mortal One

Administrator | Krewny i znajomy Królisia

25527614
Zarejestrowany: 2011-08-31
Posty: 458
WWW

Re: Bezdroża

- Pewno! To właśnie tu jest ten zajazd, co o nim mówiłem. Zaprawdę, mają tam pyszną zupę cebulową! Spróbują panie? Na mój koszt! - odkrzyknął dziarsko woźnica, starając się przekrzyczeć bębnienie deszczu, który znacznie się nasilił. Poczułaś, jak przemaka Ci płaszcz, wzbudzając nieprzyjemne dreszcze...

Przynajmniej przestało już śmierdzieć cebulą! A miasto przybliżało się coraz bardziej; zaczęliście też znowu mijać wędrowców. Samotnych, w grupie, na koniu, na wozie, pieszo... wszyscy oglądali się na Was ciekawie. Niecodzienny to bowiem widok... jakiś wieśniak i dwie zacne panny! A przynajmniej jedna, jako że ostatnio miarą zacności było chyba zamiłowanie do... cebuli?


Dura lex, sed lex.

Na imię mi Śmiertelnik, bo jest nas wielu.

Offline

 

Copyright © 2012 Śmiertelna Opowieść

Reklama | Misja forum | Kontakt | Prawa autorskie | Współpraca | Inspiracje | Poprawność językowa | Prywatność | Administracja | PBF?

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
kalendarzyki koparka Złotów Reklama w autobusach rankomat porównywarka OC AC