Ogłoszenie

Forum nieaktywne.

...ale może kogoś zainteresuje autorski blog jego twórcy: http://powidokisolipsysty.blogspot.com/

O co tu chodzi, czyli jak wytłumaczyć niewytłumaczalne. Wejdź, jeśli chcesz głębiej poznać (propagandę) forum. Uwaga! Silnie uzależnia!

Użytkowników prosi się o codzienne klikanie w toplisty (kliknij tutaj, aby zagłosować na wszystkie).

Wstępny nabór na mistrza (mistrzów?) gry!

#1 2012-05-27 22:47:49

 Mortal One

Administrator | Krewny i znajomy Królisia

25527614
Zarejestrowany: 2011-08-31
Posty: 458
WWW

Smętne Wzgórza

Smętne Wzgórza, położone na wschód od Tiarrim, stanowią główne cmentarzysko miasta. Wbrew jednak temu, co mówią o nich ich ponure, porośnięte skarlałymi i przez większość roku bezlistnymi drzewami sylwetki, są one bardzo zróżnicowane. Im bliżej stolicy, tym groby stają się wystawniejsze, pomniki okazalsze, a roślinność - bardziej zadbana, choć w drugą stronę idąc, natknąć się możemy na masowe mogiły czy też pojedyncze, bezimienne groby. Do wspomnianych mogił codziennie zwozi się trupy biedoty, przestępców i innych ludzi marginesu, którzy nie zasłużyli na godniejszy pochówek bądź nie mieli nikogo bliskiego, kto by mógł im go zapewnić. Dlatego też oddzielono je od reszty cmentarza wysokim ogrodzeniem, a kolejne "dostawy" omijają go szerokim łukiem...


Dura lex, sed lex.

Na imię mi Śmiertelnik, bo jest nas wielu.

Offline

 

#2 2012-08-09 23:22:11

 Vespera

Przewrotna osa | MG

Zarejestrowany: 2012-06-20
Posty: 155

Re: Smętne Wzgórza

Tylko dzięki otumanieniu, owemu nieodzownemu kompanowi skrajnego wyczerpania, zawdzięczałam to, iżem się jeszcze w otchłanie szaleństwa i bojaźni nie stoczyła. Smętarz pełen umrzyków i śmiertelna cisza, jak przed burzą, która rozpętać się wkrótce miała – zawżdy nadnaturalne sprawy nader przekraczały wytrzymałość mych skołatanych nerwów.   
Zobojętniała na wszystko jak po przedniej używce, mozoliłam się ku pełgającemu płomieniowi świecy, błędnemu ognikowi tych nieżywotnych moczar. Nie będąc nawet świadomą, kiedy znalazłam się przed drzwiami chaty, jęłam w nie gromko kołatać i w taką czarną melancholię popadłam, że byłabym tak zdolna grzmocić je do samego Sądu Ostatecznego.


Jak się nie ma, co się lubi, to się kradnie, co popadnie.

Offline

 

#3 2012-08-10 12:52:58

 Mortal One

Administrator | Krewny i znajomy Królisia

25527614
Zarejestrowany: 2011-08-31
Posty: 458
WWW

Re: Smętne Wzgórza

Zbliżałaś się przez zarośnięty las ku światłu; na szczęście, była w nim udeptana ścieżka, odchodząca od samego gościńca. W końcu dotarłaś do chaty, niskiej, murowanej, krytej strzechą. I - zdaje się - z jednym oknem. Czyli niewiele będzie do zabijania! Po chwili świeca zniknęła z owego okna, pojawiając się następnie w szparze uchylonych drzwi.

- Tak? - spytał nieśmiało jakiś żeński głos. W oddali zahukała sowa, dodając chwili grozy...


Dura lex, sed lex.

Na imię mi Śmiertelnik, bo jest nas wielu.

Offline

 

#4 2012-08-10 14:41:55

 Vespera

Przewrotna osa | MG

Zarejestrowany: 2012-06-20
Posty: 155

Re: Smętne Wzgórza

- Kathio, cudotwórczyni i alchemiczko przy wschodnim cmentarzu skromnie pomieszkująca – wygłosiłam zmordowanym głosem niczym Śmierć po nieszczęśnika u kresu jego dni przychodząca. Choć zważając na moją opłakaną prezencję, może i wcale lepiej niż kostucha nie wyglądałam… - Wiem, kim jesteś i dziś oddałam waszej sprawie znaczną przysługę, ratując kilka skór, w tym także i twoją. Zaklinam cię na wszystko, dajże mi jeno kawałek podłogi w zamian…


Jak się nie ma, co się lubi, to się kradnie, co popadnie.

Offline

 

#5 2012-08-10 15:23:33

 Mortal One

Administrator | Krewny i znajomy Królisia

25527614
Zarejestrowany: 2011-08-31
Posty: 458
WWW

Re: Smętne Wzgórza

Świeca przechyliła się, plamiąc próg woskiem...

- S... sprawie? Ach, tak...

Drzwi otwarły się bardziej, a stanęła w nich drobna, czarnowłosa osóbka o bladej cerze, ubrana w brudnoszarą (z naciskiem na: brudno), sięgającą ziemi halkę. Odsłoniła lekko pogrążone w mroku wnętrze, zapraszając Cię gestem do środka... wszystko w jakiejś konspiracyjnej nerwowości. Jakby przeczuwała, iż coś się wydarzy.


Dura lex, sed lex.

Na imię mi Śmiertelnik, bo jest nas wielu.

Offline

 

#6 2012-08-10 16:30:57

 Vespera

Przewrotna osa | MG

Zarejestrowany: 2012-06-20
Posty: 155

Re: Smętne Wzgórza

Skwapliwie skorzystałam z zaproszenia i weszłam do środka, jako że w chwili obecnej nawet leprozorium wydawało się milsze, niźli składowisko nieboszczyków, które złowieszczo mieściło się za mną.
- Jakkolwiek obłąkańczo to brzmi, moja ty dobrodziejko z zaświatów, tej nocy nadejdzie burza, która to, co martwe, do życia przywróci. Wieść sprawdzona, bowiem z samej siedziby Inkwizycji wyniesiona, którą to podziwiać dziś miałam niewątpliwą nieprzyjemność. Tuszę, że pomieszkując w takiej okolicy, zawczasu przygotowałaś się na taką możliwość – plotłam ospale, z trudem zmuszając do wysiłku przekrwione gałki oczne. Zaiste, kto by się trwożył na myśl o ożywieńcach, dysponując taką wojowniczką u boku, myślałam ponuro.


Jak się nie ma, co się lubi, to się kradnie, co popadnie.

Offline

 

#7 2012-08-10 21:44:01

 Mortal One

Administrator | Krewny i znajomy Królisia

25527614
Zarejestrowany: 2011-08-31
Posty: 458
WWW

Re: Smętne Wzgórza

- Wiem... miałam wizję... Atoli... umarli? Pewnaś, iże dobrze posłyszałaś? Jeśli tak, to wiedz, iż owszem, na podobną możliwość jam uszykowana. I ten dom jest gdyby forteca na ożywieńców... - powiodła smukłą ręką po wnętrzu chatynki. Ty zaś miałaś okazję, coby poznać jego fizys w pełgającym płomieniu ogarka...

Z sufitu zwisały wiechcie ziół, co dawało wrażenie bycia w leśnej głuszy. Zaś zapachy panowały tu iście podobne do leśnych... czuć było żywicą, ale i spalenizną, a to ze stojącego w kącie paleniska o otwartych drzwiczkach. W środku wciąż się tlił ogień. Na palenisku parował sagan. Mdlący odór i bulgotanie, co wydawał pewno szykowany w nim dekokt, szybko przyprawił Cię o mdłości... Kathia widząc, jak się krzywisz, podeszła do garnka i zaniosła go do składziku, który był drugim pomieszczeniem w tym "pałacu".

Oprócz paleniska znalazłaś tu jeszcze proste łoże z desek, a na nim siennik i wełniane koce, oraz stół, dwa stołki i kilka regałów. Na niektórych w świetle świecy migotały tajemnicze fiolki, butelki i słoje... wzdrygnęłaś się, gdy zobaczyłaś w jednym pływające oko. Głos Kathii wyrwał Cię z zamyślenia:

- Ale po co to wszystko? Co Inkwizycja chce przez to osiągnąć? I kto, u diabła, jej to umożliwił? - dziwiła się wielce.


Dura lex, sed lex.

Na imię mi Śmiertelnik, bo jest nas wielu.

Offline

 

#8 2012-08-12 00:43:10

 Vespera

Przewrotna osa | MG

Zarejestrowany: 2012-06-20
Posty: 155

Re: Smętne Wzgórza

- Nie kto u diabła, lecz ki diabeł, bo niewykluczone, iż ten, co sam jeden parzy rzyć nad piekielnym saganem – błysnęłam zębami, podziwiając przewrotność, z jaką trudne odpowiedzi mogą skrywać się w przaśnych ludowych przekleństwach. – Ja tu nie od myślenia, ino od brudnej roboty, niemniej jednak mówię, jak było. Dwóm świątobliwym durniom ubrdało się, że kuchnia to najlepsze miejsce na knowania. Po prawdzie to jednemu świątobliwemu, bo ten drugi plótł androny, jak to ciężko mu mleć ozorem w ludzkiej powłoce i zdaje się, że reprezentował jakiegoś możniejszego pana. A jaka interesowna miłość między nimi! Aż się blochać chciało – prychnęłam z odrazą.
- Otóż nasi niewykrywalni spiskowcy misternie obgadali kwestię wywołania dzisiejszej burzy. Nabożniś wyraził wątpliwość, czy aby na pewno ożywieńcy posłuchają inkwizytorów, na co ten domniemany czort przytaknął, iże bez przeszkód mogą sobie usuwać wszystkich nieprzychylnych Inkwizycji. Tak jakby psy pańskie dotychmiast tego nie czyniły… - przystanęłam w słowotoku dla odetchnięcia, jako że każde kolejne zdanie sklecałam w coraz większym znoju. Wyjąwszy apiać przeklęty a pomięty kartelusz, w desperacji wcisnęłam go w dłoń mej bezdusznej słuchaczce. – A otóż i czarna lista zwinięta Inkwizycji, podług której odbyć się miała dzisiejsza rzeź. No jużże, odnajdź tam siebie i pozwól mi wreszcie, do czorta, spocząć na podłodze, a wszystko, co jeszcze zapragniesz usłyszeć, opowiem Ci jutro, choćby i ballady o wszetecznych dziewkach! - rozsierdziłam się na dobre, gotowa w bezdennej rozpaczy rzucić się na Kathię, jeśli przeleje szalę goryczy bodaj jednym pytaniem więcej.


Jak się nie ma, co się lubi, to się kradnie, co popadnie.

Offline

 

#9 2012-08-12 23:35:17

 Mortal One

Administrator | Krewny i znajomy Królisia

25527614
Zarejestrowany: 2011-08-31
Posty: 458
WWW

Re: Smętne Wzgórza

Kathia zaś z niepewną miną wzięła od Ciebie świstek i obrzuciła go spojrzeniem, zaś następnie - znajdując na nim widać samą siebie - pokiwała głową i zwróciła Twą zdobycz.

- Nie sądzę jednak, aby mieli nasłać nieumarłych bezpośrednio na nas... snadź chcą nas w to wplątać i łacniej lud przez to podburzyć. Tako mówił nasz mistrz w majaku onym... Nic to, masz tu siennik, derkę, ułóż się i posłuchaj, co ma ci do powiedzenia. A nuż się czegoś nowego dowiesz... Ja tymczasem będę czuwać - i z tymi słowyma na sinych usteczkach, nie dając Ci podstawy, byś mogła przemoc jakąkolwiek w jej stronę poczynić, sięgnęła Twa nowa gospodyni do składziku a siennika dobyła, wyiskała go z wystających, siennych "odrostów" i uczyniwszy jednakowoż z kocem, na wymoszczonym sitowiem klepisku ułożyła Ci iście królewski pochówek. To znaczy: posłanie... w tak ponurą noc łacno jest się przejęzyczyć.


Dura lex, sed lex.

Na imię mi Śmiertelnik, bo jest nas wielu.

Offline

 

#10 2012-08-13 12:33:44

 Vespera

Przewrotna osa | MG

Zarejestrowany: 2012-06-20
Posty: 155

Re: Smętne Wzgórza

Żadnych więcej majaków! Dość mnie już tego obłędu! Zdążyłam ledwo zdjąć buty oraz płaszcz gdzieś niezbyt schludnie rzucić i rzekłabym, że jak stałam, tak jak trup padłam w posłanie, gdyby steranie do tego stopnia nie dało mi w kość, że nic już nie wydobyło się dziś z mojej kłapaczki. Poza tym w takim sąsiedztwie roztropniej nie wywoływać wilka z lasu, pomyślałam jeszcze, zanurzając się w błogie omroczenie niepokojąco podobne do pijackiego kociokwika.


Jak się nie ma, co się lubi, to się kradnie, co popadnie.

Offline

 

#11 2012-08-13 13:51:15

 Mortal One

Administrator | Krewny i znajomy Królisia

25527614
Zarejestrowany: 2011-08-31
Posty: 458
WWW

Re: Smętne Wzgórza

Twe życzenia na niewiele się zdały, o czym przekonałaś się już zaraz, kiedy tylko wchłonęła Cię dobrze znana ciemność.

Siedzący przy prostym biurku mężczyzna potarł skronie i odgarnął z czoła kosmyki kruczoczarnych włosów. Choć oczy miał zamknięte, chwycił zręcznie coś, co służyło mu zapewne do pisania, i zaczął zaciekle notować, mrucząc pod nosem:

- Dwóch kupców… Tiarrim… tak, przekażę im. Czekaj… jaki znowu transport? A, tak. Bądź przy Złotniczej, gdy zabiją pierwsze dzwony… – Po chwili odrzucił to podłużne coś, co zostawiało niebieskie ślady na dziwnej, białej powierzchni (czyżby był to jakiś inny rodzaj pergaminu? – przemknęło Ci przez myśl), uchylił powieki i westchnął:

- Otwarte!

Do izby, w której się znajdował, weszła niewysoka, długowłosa postać w dziwnym, kolorowym ubraniu: czymś jakby koszuli, tyle że obciętej w okolicach ramion, i zielonej sukni, która sięgała jej zaledwie do kolan. Po głosie łatwo było jednak poznać, że to niewiasta:

- Marcus. Prosiłam cię o coś. Czujesz? To już trzeci przypalony obiad w tym tygodniu.

Gdy mężczyzna gwałtownie się obrócił, położyła mu ręce na ramionach:

- I nie, nie mów proszę, że to znowu praca. Ja dobrze widzę, co się dzieje. I musimy wreszcie poważnie porozmawiać… - głos niewiasty stwardniał.

- Jakoś nie mam pomysłu, o czym. Może mnie oświecisz?... – rzucił mężczyzna jakby od niechcenia, choć na jego twarzy wystąpiły nerwowe zmarszczki.

Teraz to ona westchnęła:

- Proszę. Nie udawaj, że nic się nie dzieje! Marcus… ja ciebie w ogóle nie poznaję. Cały czas siedzisz tylko w tym swoim biurze… unikasz ludzi… zaniedbujesz dom… pracę… mnie! Tak nie może dłużej być! Proszę, i co masz na swoje wytłumaczenie? Swoich zmyślonych przyjaciół?! – Białogłowa ze łzami w oczach odsunęła się od niego. Teraz już krzyczała: - Powiedz, co się z tobą dzieje?! Przerażasz mnie… miałeś napisać książkę. A teraz ta książka ożyła ci w głowie…

- Wendy, ja… ty już chyba nie wiesz, co mówisz.

- Ja?! Ja nie wiem?! To ty nie wiesz, co ty w ogóle robisz! A niszczysz nam życie, Marcus! Rozumiesz?! NAM! Jeśli chcesz niszczyć je sobie, proszę bardzo. Tam są drzwi. Mnie już powoli przestają interesować TWOJE problemy! Tylko zrozum… zrozum, że przez ciebie cierpi ktoś inny.

- Wendy, posłuchaj się…

- Ty siebie posłuchaj! Jak tak dalej pójdzie… to dwie ulice dalej mamy szpital psychiatryczny… proszę… nie zmuszaj mnie, żebym tam zadzwoniła – powiedziała niewiasta ze łzami w oczach.

- Ty nic nie rozumiesz! – teraz podniósł głos mężczyzna. – Nie rozumiesz, że oni żyją… żyją w mojej głowie. Wiem, wiem, wiem! To brzmi jak słowa wariata! Ale zrozum! Ja nie mogę ich zostawić! Tam są miliony! Rozumiesz? MILIONY!

Tego było już chyba za wiele:

- Wyjdź. Po prostu: wyjdź. – Białogłowa stanęła przy drzwiach, na twarz zakładając chłodną, pozbawioną uczuć maskę.

- Chyba o czymś zapominasz… to moje biuro.

- Wyjdź! Albo ja naprawdę tam zadzwonię! Proszę, nie zmuszaj mnie do tego!

- Wendy!

- Nie! Dosyć tych tłumaczeń! Po prostu wyjdź!

Mężczyzna westchnął, wstał powoli i mijając kobietę bez słowa, opuścił izbę. Ta rozejrzała się po jej wnętrzu, po czym usiadła na przykrytej dywanem podłodze. Ręce schowała w dłoniach. Płakała.

Zapadła ciemność. Taka, jak w pierwszym objawieniu Wszechwiedzącego. Ciemność gęsta, nieprzebrana… a zarazem – niemal namacalna. Aż rozerwał ją potężny (i znajomy) głos:

- Stało się. Nie chcą mnie już na mojej ziemi. Jestem tam inny. Psychol… tak mnie nazywają. Nie cieszy mnie to. Tym bardziej, że będę musiał zdecydować. Zdecydować: mój albo twój świat. Nie wiem, co wybrać. Mam chaos w głowie. I obawiam się, że chaos zagości również w Allandornie… Nadchodzi trudny czas, czas zła i prześladowań. Setki będą cierpieć, miliony – zadawać cierpienie. Nie… nie… chaos już się zaczął. Burza… wielka burza… nadchodzi trudny czas. Cholernie trudny czas. Razem z nim już rano nadejdzie zapłata. Jednak potem... potem i tak u was zjawią się oni. Czarne płaszcze. Inkwizycja. Na pocieszenie powiem, iże nie przyjdą za donosem bezpośrednio na was... wszystko przez tych ożywieńców! One też nie powinny nastręczać wam kłopotów... nastręczą się jednak komuś, kto później powiadomi o tym władze. Już o tym myśli! Gdyby tylko mógł wyjść z tej chatki...

Zbudziłaś się. Na zewnątrz szalała burza.

- Byli tu... - szepnęła Kathia, widząc, jak się poruszyłaś. - Byli, ale tylko poszli dalej. Do chaty starego grabarza... musieli nas nie zauważyć.

Wiatr zawył, skrzypnęła powała. Gdzieś na zewnątrz słychać było krzyki zarzynanego zwierzęcia.


Dura lex, sed lex.

Na imię mi Śmiertelnik, bo jest nas wielu.

Offline

 

#12 2012-08-13 18:47:50

 Vespera

Przewrotna osa | MG

Zarejestrowany: 2012-06-20
Posty: 155

Re: Smętne Wzgórza

- Gdzie tkwi błąd? – wymamrotałam nieprzytomnie raczej do siebie niźli Kathii, tępo spozierając na powałę. – Przenigdy kijem nawet nie tknęłam opium, haszyszu, ni inszego świństwa, co to łeb tak najmocniejszym chojrakom ryje, no a niepodobna przecie, by tych kilka kropel dziennie podłego trunku aż tak mi do rozumu stuknęło… no może kilkanaście…

Wtem żywo przed oczami stanął mi obraz minionej zmory, w której słowo-klucz zabrzmiało w pamięci niczym na Anioł Pański dzwony.
- Inkwizycja! – zerwałam się do pozycji siedzącej, intensywnie wpatrując się w moją nową piastunkę. – Ktoś… pewnie ten grabarz, wezwie psy pańskie. Podobno nie z donosem na nas, ale choćbyśmy były teraz nad samym Morzem Białym, to i tak nie dość daleko od tych przeświętych łajdaków. Że też ożywieńcom zachciało się balować w taką noc, kiedy mnie czym prędzej pilno rejterować! – Przeciągłe ziewnięcie i ociężała głowa bezlitośnie przypomniały mi, jak niewiele snu dane mi było zażyć tej nocy.


Jak się nie ma, co się lubi, to się kradnie, co popadnie.

Offline

 

#13 2012-08-13 23:18:59

 Mortal One

Administrator | Krewny i znajomy Królisia

25527614
Zarejestrowany: 2011-08-31
Posty: 458
WWW

Re: Smętne Wzgórza

- Acz... kędy? Kędy rejterować? Masz li tutaj znajomości. A w zasadzie: miałaś. Zaś co do Inkwizycji... o to się nie kłopocz. On powiedział mi już w wizji. Nie mówił tylko, iże to przez nieumarłych... Ten sagan, co go wcześniej zdjęłam... to warzyła się trucizna. Obawiam się, iże nie mamy wyboru... nie zdążymy bowiem ujść przed rankiem. Zbyt wiele musiałabym zostawić... takoż ty - jeśli na to reflektujesz - uciekaj teraz. Acz pytałam - kędy? Ja znam wielu, a beze mnie nawet z tą swoją listą niewiele zdziałasz. Hm?

Gdzieś na zewnątrz zagrzmiało. Deszcz szumiący zewsząd doskonale oddawał Twoją sytuację... gdzie by się nie udać, tam nie lada zagwozdka.


Dura lex, sed lex.

Na imię mi Śmiertelnik, bo jest nas wielu.

Offline

 

#14 2012-08-18 13:13:42

 Vespera

Przewrotna osa | MG

Zarejestrowany: 2012-06-20
Posty: 155

Re: Smętne Wzgórza

- Niekiedy przeklinam głos rozsądku – spojrzałam ponuro na Kathię, która w pełni teraz ów rozsądek reprezentowała i nieubłaganie zmitygowała mnie od działania bez pomyślunku. Co nie znaczy, że uspokoiła, wszakże Inkwizycja to nie byłe faramuszka. – Nie lza zdecydować się wobec tylu możliwości, toteż jeśli pozwolisz, uczynię to, co mi pozostało. Skoro już mam iść na stracenie, niechże będę chociaż wyspana – to stwierdziwszy z przekąsem, padłam z powrotem w siennik i nakryłam się kocem, odwracając się od mojego głosu rozsądku, coby mnie już więcej dzisiaj nie prześladował.


Jak się nie ma, co się lubi, to się kradnie, co popadnie.

Offline

 

#15 2012-08-18 21:51:07

 Mortal One

Administrator | Krewny i znajomy Królisia

25527614
Zarejestrowany: 2011-08-31
Posty: 458
WWW

Re: Smętne Wzgórza

- Słusznie zdecydowałaś - usłyszałaś jeszcze cichy głos Kathii, nim zapadłaś z powrotem w błogi sen. Tym razem już bez żadnych wizji...

Zbudziłaś się o poranku. A w zasadzie - zbudziły Cię wpadające przez jedno jedyne okno, ciepłe palce słonecznego boga, potrząsając lekko Twą świadomością. Czy może... pukanie? Tak! Słychać je było u drzwi!

Kathia spała jak zabita pod wełnianym kocem; wyglądało więc na to, iże będziesz musiała sama podjąć gości...


Dura lex, sed lex.

Na imię mi Śmiertelnik, bo jest nas wielu.

Offline

 

#16 2012-08-19 00:15:42

 Vespera

Przewrotna osa | MG

Zarejestrowany: 2012-06-20
Posty: 155

Re: Smętne Wzgórza

Bodajby to piorun trafił!, zerwałam się na równe nogi, odrzuciwszy koc i mało co nie tracąc równowagi w pośpiechu. Komu to zachciało się składać wizyty o tak nienormalnej porze? W odpowiedzi możliwości przemknęły mi po głowie z prędkością strzały, zaś nadzieja rozkwitła w chciwej duszycy. Oby przyobiecanej nagrodzie! Włożywszy buty i jako tako poprawiwszy włosy, niepewnie zbliżyłam się do drzwi i chwyciłam za skobel. 
- Kogo licho przygnało? – zapytałam podejrzliwie, nieznacznie uchyliwszy drzwi. Przezorności nigdy dość, choćby ino tej pozornej.


Jak się nie ma, co się lubi, to się kradnie, co popadnie.

Offline

 

#17 2012-08-19 14:34:15

 Mortal One

Administrator | Krewny i znajomy Królisia

25527614
Zarejestrowany: 2011-08-31
Posty: 458
WWW

Re: Smętne Wzgórza

- Twoją nagrodę - odpowiedział jakiś bezbarwny głos. Nie wiedziałaś, do kogo należał, i summa summarum wiedzieć nie chciałaś. Dość, iż zaraz potem w szparze uchylonych drzwi pojawiła się pękata kiesa... na tyle pękata, by się w owej szparze nie zmieściła i byś tę szparę musiała powiększyć.

Prawie że odruchowo chwyciłaś trzos. Pod miękkim, skórzanym materiałem czuć było chłód złotych monet...


Dura lex, sed lex.

Na imię mi Śmiertelnik, bo jest nas wielu.

Offline

 

#18 2012-08-20 17:57:22

 Vespera

Przewrotna osa | MG

Zarejestrowany: 2012-06-20
Posty: 155

Re: Smętne Wzgórza

I to jest zawżdy moja ulubiona część zlecenia, no może zaraz po liczeniu zawartości sakwy. Niecny uśmiech mimowolnie wykwitnął na mojej facjacie, gdy w dłoni ważyłam otrzymaną kiesę z monetami. Dając upust własnej niegościnności i zamknąwszy drzwi za tym niezbyt przystępnym posłańcem, włożyłam kaletę pod płaszcz od wczoraj niechlujnie spoczywający na podłodze. Z chęcią kontentowałabym się tą strawą dla ducha w jakiejś karczmie przy mocnym trunku i aż mnie tążenie wzięło za „Roztańczonym wisielcem”, lecz tymczasem pilniej mi było znaleźć jakowąś strawę dla ciała. Ochoczo wzięłam się za poszukiwania czegoś jadalnego, jako że budzić Kathię sumienia teraz nie miałam. Choć tak po prawdzie to nigdy go nie miałam…


Jak się nie ma, co się lubi, to się kradnie, co popadnie.

Offline

 

#19 2012-08-20 18:28:06

 Mortal One

Administrator | Krewny i znajomy Królisia

25527614
Zarejestrowany: 2011-08-31
Posty: 458
WWW

Re: Smętne Wzgórza

Co prawda, to prawda.

Tymczasem, gdzieś w odległym miejscu i czasie, z dala od Twych jakże głębokich przemyśleń egzystencjalnych... pogubiłaś się w jednoizbowej chatce. O tak, niełacno było szukać czegoś na ząb, kiedy obok słojów z ogórkami idzie znaleźć to gotowane ogony salamander, to korzeń mandragory, to wreszcie michę żabiego skrzeku...

Wyglądało na to, iże tylko właścicielka będzie w stanie się w tym wszystkim połapać. Nie chciałaś chyba, by Twój głód był przyczyną zguby?


Dura lex, sed lex.

Na imię mi Śmiertelnik, bo jest nas wielu.

Offline

 

#20 2012-08-22 23:13:38

 Vespera

Przewrotna osa | MG

Zarejestrowany: 2012-06-20
Posty: 155

Re: Smętne Wzgórza

Tyle by było z uprzejmości, skoro wytrzasnąć coś do jedzenia w takim śmietnisku niepodobna. Zbliżyłam się do Kathii, której sumienie pozwalało spać sobie w najlepsze, kiedy ja cierpiałam, słuchając własnych kiszek fałszujących równie mocno co igrce na szałamajach. W tym momencie wyłaniał się dylemat - jakże ją obudzić, by z rozsierdzenia nie dała mi gałek ocznych żaby w sosie własnym czy inszego paskudztwa? Tu się dopiero szukanie w odmętach pamięci rozpoczęło. Ceber z zimną wodą i „paszła won, paskudo, bo za kudły wytargam” zainspirowane karczmarzem nie wydawało się zbyt adekwatne. „Miejskie śledzie idą” takoż nie… No nic, czas zebrać w sobie wszystkie pokłady elokwencji, a że z tą było krucho, natchnienia dostarczył pewien karczemny pleciuga. W momencie wypowiadania onych słów chyba jeszcze nie oberwał kielichem z okowitą…
- ZACNA TOWARZYSZKO ZIEMSKIEJ NIEDOLI – donośnie obwieściłam uchu Kathii, okazując swe dobre wychowanie, no bo przecież zawsze mogłam krzyczeć. – Byłabyś tak łaskawa wskazać mi wiktuały w tym doczesnym przybytku?

Ostatnio edytowany przez Vespera (2012-08-22 23:17:34)


Jak się nie ma, co się lubi, to się kradnie, co popadnie.

Offline

 

#21 2012-08-26 23:46:52

 Mortal One

Administrator | Krewny i znajomy Królisia

25527614
Zarejestrowany: 2011-08-31
Posty: 458
WWW

Re: Smętne Wzgórza

Pierwej mości Kathia nawet się nie poruszyła, li sapnęła przez nozdrza niespokojnie, aliści przy drugiej części Twych peror uchyliła ciężkie zasłony powiek. Łypnęły na Ciebie łzawe patrzałki, co były jak kurze jaja świeżo ugotowane w sennym wrzątku.

- Kheeee?... - dała respons kobiecina, rozwarłszy usta w bezwolnym ziewnięciu. Przetarła oczęta i najwyraźniej widząc Cię już lepiej, kontynuowała: - Ach, tyś jest głodna!

Podźwignęła tułów do pionu, przeciągnęła się lekko i wstała z łoża.

- Zaraz cosik skombinuję - rzekła już wcale trzeźwo.

Takoż w okamgnieniu na jedynym stole ustawione zostały dwa talerze, a na nich spoczęły kromki czerstwego chleba, kawały suszonego mięsa, bryłki sera i ogórki kiszone. Oby przy sporządzaniu tego posiłku znachorka nie pomyliła ingrediencji...


Dura lex, sed lex.

Na imię mi Śmiertelnik, bo jest nas wielu.

Offline

 

#22 2012-08-27 18:35:18

 Vespera

Przewrotna osa | MG

Zarejestrowany: 2012-06-20
Posty: 155

Re: Smętne Wzgórza

- Nie bez przyczyny psy pańskie zowią cię cudotwórczynią – skonstatowałam z zadowoleniem, podziwiając prędkość przygotowania strawy przez Kathię. Ochoczo zasiadłam do stołu, z równym entuzjazmem wtrajając narychtowany posiłek.
Co tam komu po pulardach i kapłonach, kiedy człowiekowi do szczęścia wiele nie trzeba – ino pełnej kiesy, trunku i kawałka chleba. Mnie zaś póki co jednego tylko brak.


Jak się nie ma, co się lubi, to się kradnie, co popadnie.

Offline

 

#23 2012-08-28 00:22:27

 Mortal One

Administrator | Krewny i znajomy Królisia

25527614
Zarejestrowany: 2011-08-31
Posty: 458
WWW

Re: Smętne Wzgórza

Atoli o trunek Kathia wnet zadbała, nalewając Wam obu wina do drewnianych kubków. Było czerwone i kwaśne, ale nie na tyle mocne, by stępić zmysły, które powinny być ostre. Zwłaszcza że niedługo będziecie miały gości...

Póki co - posiłek popijany trunkiem smakował niezgorzej. Zresztą mogłaby to być i świeża noga umrzyka z pobliskiego cmentarza, świeżo z mogiły wykopana, lekko doprawiana czerwiami - i tak nie pogorszyłoby to obecnej sytuacji. Oto bowiem właśnie rozległo się pukanie. Kolejny raz, acz te było szybkie, mocne, urywane. Nieznoszące sprzeciwu. Kojarzące się z tylko jednym słowem. Inkwizycja.

Kathia zamarła. Najwyraźniej uświadomiła sobie, że wszystkie ingrediencje, od świńskich uszu po kocie ogony, stoją wciąż na półkach. Oczyma wskazała na drzwi i bezgłośnie wyszeptała:

- Zaj-mij ich...

Coś w jej głosie podpowiedziało Ci, iże przydać się może sztylet...


Dura lex, sed lex.

Na imię mi Śmiertelnik, bo jest nas wielu.

Offline

 

#24 2012-08-28 14:17:06

 Vespera

Przewrotna osa | MG

Zarejestrowany: 2012-06-20
Posty: 155

Re: Smętne Wzgórza

Tętna mi żywiej zadygotały, kiedym usłyszała ów złowieszczy dźwięk. Bo jakże to można być aż tak pozbawioną imaginacji ignorantką, by takowe szczapy do stosu na wierzchu trzymać? Tym mocniej zżymnęłam się na siebie, że nie wykazałam się ani krzty większym rozumem, z ową ignorantką spokojnie posiadując. Wstawszy od stołu, rozmyślnie opieszale zbliżyłam się do drzwi, by choć krzynę czasu więcej dać Kathii.
- Kto tam? – zawołałam pozornie niefrasobliwie przez drzwi, tychże wcale jeszcze nie otwierając. Choć minuta czy dwie zdziałać coś wciąż może, a mnie niespieszno było ujrzeć tych siepaczy bożych.


Jak się nie ma, co się lubi, to się kradnie, co popadnie.

Offline

 

#25 2012-08-28 14:34:32

 Mortal One

Administrator | Krewny i znajomy Królisia

25527614
Zarejestrowany: 2011-08-31
Posty: 458
WWW

Re: Smętne Wzgórza

Kathia rzuciła się do półek, gorączkowo przekładając rzeczy do składziku, a Ty zajęłaś się "gośćmi". Ci zaś odrzekli tubalnym głosem:

- Mistrz inkwizytor przybędzie zaraz w odwiedziny. Miałem go zapowiedzieć. Jam jest jego przyboczny, Olaf Grün.

Czyli byłyście uratowane... poniekąd. Co się odwlecze, to nie uciecze. Pełniłaś chwilę milczącą wartę przy drzwiach, ale tamten najwyraźniej sobie poszedł, bowiem za nimi panowała cisza. Kathia tymczasem wreszcie wrzuciła wszystkie rupiecie do składziku, zakamuflowała to jakoś i zatrzasnęła drzwi z ulgą. Zostawiła jedynie fiolkę z trucizną, którą odlała od całego kociołka, puściwszy do Ciebie konspiracyjnie oko.


Dura lex, sed lex.

Na imię mi Śmiertelnik, bo jest nas wielu.

Offline

 

#26 2012-08-28 17:24:53

 Vespera

Przewrotna osa | MG

Zarejestrowany: 2012-06-20
Posty: 155

Re: Smętne Wzgórza

- Z radością wyczekujemy tego niekwestionowanego zaszczytu – burknęłam ponuro do Kathii, dalej odbębniając swoją i tak pozbawioną sensu „wachtę”. Bo i cóż innego ostało, jak jeno nerwowe oczekiwanie na nieuniknione. Rejterada teraz pogorszyłaby i tak kiepską sytuację. Ech, czas przedzierzgnąć się w cnotliwą niewiastę i tuszyć, że obędzie się bez boleśniejszych przygód.


Jak się nie ma, co się lubi, to się kradnie, co popadnie.

Offline

 

#27 2012-08-28 19:04:51

 Mortal One

Administrator | Krewny i znajomy Królisia

25527614
Zarejestrowany: 2011-08-31
Posty: 458
WWW

Re: Smętne Wzgórza

I w końcu ów zaszczyt nadszedł wraz z pukaniem i znajomym głosem:

- Szanowny mistrz przybył.

Tak. Było już za późno. Kathia stanęła obok Ciebie. Poczułaś w ręku chłód stali. Sztylet. Przyda się. Kobieta otworzyła drzwi... Za nimi dostrzegłaś niskiego, pryszczatego bruneta i wysokiego, dobrze zbudowanego mężczyznę w czarnym płaszczu. Ten miał małą bródkę o brązowej - tak jak reszta owłosienia - barwie. Spojrzały na Was chłodne oczy, wydatne usta otwarły się:

- Witajcie. Przybywamy z Olafem w sprawie wczorajszej nocy. Były stąd doniesienia o różnych potwornościach... - zawiesił głos. Widząc Wasze miny, dodał: - Nie bójcie się. To tylko kilka pytań - i nie czekając na odpowiedź, wszedł z pachołkiem do środka.

Kathia wskazała im obu miejsca przy stole. Wy musiałyście stać. Zamknąwszy drzwi, spytała drżącym głosem:

- Napijecie się wina, mistrzu?

- A, chętnie, chętnie. Nieźle sobie tu pomieszkujecie. Jakie jest wasze zajęcie? - odrzekł mistrz inkwizytor, rozglądając się po izbie i bawiąc zawieszonym na szyi symbolem Słońca.

Kobieta zbladła i posłała Ci bezradne spojrzenie. "Wymyśl coś..." - mówiło.


Dura lex, sed lex.

Na imię mi Śmiertelnik, bo jest nas wielu.

Offline

 

#28 2012-08-28 21:24:00

 Vespera

Przewrotna osa | MG

Zarejestrowany: 2012-06-20
Posty: 155

Re: Smętne Wzgórza

A jakże, na kogóż lepiej zwalić brzemię wysupłania z beznadziejnej sytuacji, jak nie na biedną Vesperę! Co za szczęście, iż łżę, odkąd pierwsze słowo rzekłam na tym parszywym świecie, inaczej obie byłybyśmy już zgubione.
- Jam jest ino skromną żoną tiarrimskiego złotnika, która przybyła wesprzeć swą jątrew, wdowę po biednym mym bracie, świeć Panie nad jego duszą – rzekłam, kornie spuszczając wzrok ku ziemi, jak na niewiastę o nieskalanym sumieniu przystało. – Miałyśmy dziś wziąć się za szycie toreb, wasza dostojność, by sprzedawszy je na targu, choć trochę grosza na życie wypracować.


Jak się nie ma, co się lubi, to się kradnie, co popadnie.

Offline

 

#29 2012-08-28 21:52:02

 Mortal One

Administrator | Krewny i znajomy Królisia

25527614
Zarejestrowany: 2011-08-31
Posty: 458
WWW

Re: Smętne Wzgórza

- Ach tak! - zakrzyknął Inkwizytor, choć widać było, iże nawet przez chwilę nie baczył na Twe słowa. Przyjął kubek z winem od Kathii i podał drugi pachołkowi; obaj odstawili je na stół, nie uszczknąwszy ani kropli. "No, dalej..." - mówił błagalny wzrok kobiety, która podała im trunek - "Spróbujcie, co wam ciocia Kathia zgotowała". Ci jednak ani myśleli spróbować. Miast tego starszy stażem ponownie przemówił:

- Byłyście więc tutaj zeszłej nocy? Słyszałyście burzę? I widziałyście coś... niezwykłego?

Stałyście jak dwa słupy soli i nie bardzo Wam się paliło, by odpowiedzieć na pytania mistrza. Zwłaszcza że zostały wypowiedziane jak swoiste aksjomaty. Tonem wyrażającym taką oczywistość, jakby wydawał już wyrok. Cóż... uroki inkwizytorskiego fachu.


Dura lex, sed lex.

Na imię mi Śmiertelnik, bo jest nas wielu.

Offline

 

#30 2012-08-28 22:15:47

 Vespera

Przewrotna osa | MG

Zarejestrowany: 2012-06-20
Posty: 155

Re: Smętne Wzgórza

- Byłyśmy, wasza dostojność – odparłam ostrożnie po krótkiej chwili, wziąwszy ciężar paplania na siebie. Wszak chodziło takoż (czy raczej przede wszystkim) o moją skórę, a ta z kolei zbyt cenna była, by powierzać jej bytowanie jęzorowi kogoś inszego. – Burza zbudziła nas w środku nocy, jednakowoż nic osobliwego nie spostrzegłyśmy, bośmy nosa roztropnie w taką pogodę nigdzie nie wychylały.   

Bodajby te podłe dranie już ulżyły śmiercionośnemu pragnieniu!


Jak się nie ma, co się lubi, to się kradnie, co popadnie.

Offline

 

Copyright © 2012 Śmiertelna Opowieść

Reklama | Misja forum | Kontakt | Prawa autorskie | Współpraca | Inspiracje | Poprawność językowa | Prywatność | Administracja | PBF?

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
podnośniki warszawa lustro drogowe sklep http://moment.pl materace hilding Producent Basenów